Za zasłoną jesiennego deszczu

31/10/2016, Dorota Blumczyńska

W dodatku jesienią pojawił się znów cień dawnej niedoli. Pewnego dnia Sam, wchodząc do pracowni zastał Froda dziwnie zmienionego. Był blady jego oczy zdawały się być zapatrzone w jakiś odległy widok.
-Co się stało panie Frodo? – spytał Sam.
– Jestem ranny – odparł Frodo. – Rana nigdy nie zagoi się naprawdę.
Ale wstał, można było się łudzić, że słabość przeminęła, bo następnego dnia zachowywał się zupełnie normalnie. Dopiero później Sam uświadomił sobie, że zdarzyło się to dnia szóstego października, w drugą rocznicę owego dnia pod Wichrowym Czubem, gdy po raz pierwszy ogarnęły ich Ciemności.

Jesienne bóle

Większość z nas nadejście listopada odczuwa dość intensywnie. Paskudna pogoda, krótkie dni i zimno dają nam się we znaki. Zaczynają boleć słabe miejsca w naszych ciałach – wrzodowców bolą żołądki, reumatykom odzywają się stawy, innych bolą kiedyś złamane kości, skręcone kostki, blizny po dawnych ranach.

Co gorsza, nie tylko ciało częściej boli w listopadzie. Nasze dusze też noszą w sobie wiele blizn i niedoskonałości, które tak łatwo odzywają się w te ponure dni. We mgle i wszechogarniającej szarości, przypominają się nam dawne zranienia, budzą się stare lęki. Nietrudno wówczas popaść w tak zwaną “sezonową depresję”, zachorować na bezsenność albo po prostu złapać zwykłą chandrę.

“Byle do świąt!”

Tak często słyszę od znajomych w listopadzie to stwierdzenie. Nie jest ono zupełnie bezsensowne. Przecież Święta Bożego Narodzenia, nie są zwykłym wydarzeniem czy czasem, w którym możemy wypocząć. Przynoszą nam niecodzienną nadzieję, związaną z pojawieniem się Jezusa na świecie. Co więcej, nieprzypadkowo zapewne, zbiegają się one z okresem, kiedy dzień zaczyna być coraz dłuższy.
Na ogół jednak oznacza to branie listopada “na przeczekanie” – niech minie jak najszybciej, żebyśmy mogli zapomnieć o tych brudnych i szarych dniach. Tymczasem, szkoda tracić cały jeden miesiąc z dwunastu z roku, kiedy można go uczynić znośniejszym i dobrze przeżyć.

Bezpieczne miejsca wśród znajomych

Jednym ze sposobów na smutne i długie wieczory, jest spędzanie ich ze znajomymi. Listopad jest doskonałym momentem, żeby spotkać się z ludźmi, których dawno nie widzieliśmy, poopowiadać o rzeczach, które wydarzyły się przez całe lato, o tym co dzieje się w nas właśnie teraz, albo zwyczajnie pobyć razem – pograć w grę planszową, czy pośmiać się z codzienności. Jesień to doskonały czas na spotkania z bliskimi, które pomogą nam zapomnieć o otaczającym mroku i cieszyć się z codzienności.

– Wejdźcie, moi mili! – powiedziała ujmując Froda za rękę. – Śmiejcie się i weselcie. Jestem Złota Jagoda, córka Rzeki. Minęła ich lekkim krokiem, zamknęła drzwi, odwróciła się twarzą do sali, rozpostarła szeroko ramiona.
– Niech noc zostanie za zamkniętymi drzwiami – rzekła. – Bo może wciąż jeszcze się lękacie mgły i cieni drzew, i głębokiej wody, i nieoswojonych stworzeń. Nie bójcie się niczego! Dzisiejszej nocy jesteście pod dachem Toma Bombadila.

Czas na wspomnienia

Wszyscy coś robiliśmy w lecie. Mieliśmy czas, żeby to przeżyć, ale czy żeby to dobrze przemyśleć? Może w listopadzie właśnie przychodzi czas na wspomnienia i refleksje odnośnie tego, co wydarzyło się podczas lata. Może to dobry moment, żeby wyciągnąć zdjęcia, może wywołać je? I dobry moment do zastanowienia się nad tym czego nasze letnie podróże nas nauczyły?

Drobne przyjemności

Psychologiczne teorie zajmujące się stresem zauważają, że najgorsze są dla nas nie traumatyczne wydarzenia, ale duże nagromadzenie drobnych i trudnych uciążliwości, tzw. “daily hassles”. Czasami duża ilość małych, nieprzyjemnych rzeczy potrafi nas wytrącić z równowagi, bardziej niż naprawdę ciężkie wydarzenia. Jeżeli tego samego dnia nie działa nam suszarka do włosów, urwie nam się sznurówka w butach, ucieknie autobus, w pracy skumuluje się kilka trudnych rzeczy, a potem jeszcze zatka się ubikacja w domu, potrafi nam to zaszkodzić o wiele mocniej niż jedna bardzo trudna sytuacja.

Myślę, że podobnie możemy pomyśleć o przyjemnych rzeczach. Listopad to czas, żeby sobie trochę podogadzać. Żeby go dobrze przetrwać warto pozwolić sobie na drobne przyjemności. Gotować ulubione potrawy, pić grzane wino albo ukochaną herbatę, jeść słodycze czy brać długie gorące kąpiele. To czas, żeby wybrać te maleńkie czynności, które sprawiają nam radość i utulić się nimi w otaczającym nas mroku. Może to nawet moment, żeby zapytać siebie samego – co mam zrobić, żeby dzisiaj naprawdę móc cieszyć się życiem?

Dobre opowieści

Każdy z nas ma pewne opowieści, które mają dla nas szczególne znaczenie, do których lubimy niejednokrotnie wracać, bo przynoszą nam mądrość i pociechę. Mogą to być książki, filmy, a nawet muzyka. Warto po nie sięgnąć, kiedy zaczyna nas ogarniać mrok i przypomnieć sobie, co ze sobą niosą. Ja dziś przypominam Wam jedną z moich ukochanych historii, którą jest “Władca Pierścieni” Tolkiena, ale jak każdy mam ich bardzo wiele. Może zechcecie podzielić się waszymi ulubionymi historiami w komentarzach?

“Sam także przysiadł i patrzył, widząc niechybną śmierć wyzierającą z oczu poczwary. […]- Galadrielo! – szepnął słabo i usłyszał głosy odległe, leczy czyste i wyraźne: okrzyki elfów wędrujących pod gwiazdami w miłych, cienistych lasach Shire, muzykę elfów usłyszaną niegdyś w półśnie w Sali Kominkowej w domu Elronda.

Githoniel! A Elbereth!
Język mu się rozluźnił. Sam zawołał w mowie elfów, choć wcale nie wiedział, że ją zapamiętał;
A Elbereth Gilthoniel!
o menel palan-diriel,
le nalllon si di’nguruthos!
A trio nin, Fanuilos!

Z tym wołaniem dźwignął się, stanął i znów był sobą, hobbitem, Samem, synem Hamfasta.

Poza zasłoną deszczu

Jest coś jeszcze. Tak jak czekamy, rok w rok, na Boże Narodzenie, całe życie czekamy na coś więcej. Na wspaniałe i cudowne odrodzenie rzeczywistości. O wiele łatwiej jest nam wiedzieć, że ono nadejdzie w wiosenne i letnie dni. Ale również jesienią nie powinnyśmy o tym zapominać. Któregoś dnia wszelkie bóle przeminą, mgła się rozwieje, deszcz przestanie padać. Tak jak dzisiaj wyczekujemy Bożego Narodzenia, które ma być już za miesiąc, tak samo wyczekujemy dnia, w którym wszystko się odnowi, w którym nasze blizny przestaną boleć. Są momenty, kiedy możemy ten dzień odrobinę wyczuć. Nawet w listopadowe dni, pamiętajmy o nim i cieszmy, że on kiedyś nadejdzie się, a wtedy zniknie wszelki ból i strach.

“Frodo poczuł słodki zapach w powietrzu i usłyszał śpiew dolatujący nad wodą. Wydało mu się, jak we śnie tamtej nocy w domu Bombadila, że szara zasłona deszczu przemienia się w srebrne szkło i rozsuwa, ukazując białe wybrzeże, a za nim daleko zielony kraj w blasku wschodzącego szybko słońca.”

*cytaty: J. R. R. Tolkien “Władca Pierścieni” w tłumaczeniu Marii Skibniewskiej

Dorota Blumczyńska

Dorota Blumczyńska

Prywatnie żona Bartka i mama małej Łucji. Skończyła teologię w Ewangelikalnej Wyższej Szkole Teologicznej i psychologię w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. Obecnie mieszka we Wrocławiu, gdzie większość dnia poświęca na opiekę nad córką i domem. Resztki czasu próbuje przeznaczać na kontemplowanie świata i pisanie o tym. Wielbicielka przyrody, ziół i dobrych opowieści.

Masz
py
ta
nie?

Dołącz do nas na facebooku!

Fajnie jest czytać ciekawe artykuły. Jeszcze fajniej być częścią grupy, która te artykuły pisze! Komentuj, dyskutuj, nie przegap nowości. Zapraszamy!