Wyższa niższość

22/06/2015, Tymoteusz Bujok

Wygodna wybiórczość

Tak się składa, że w życiu niektóre rzeczy przyjmuję z aprobatą i bez oporów, a inne…, no cóż, powiedzmy w tym miejscu, że bez aprobaty i z oporami. Gdybym jednak chciał użyć ostrzejszych słów, mógłbym powiedzieć, że w przypadku niektórych rzeczy, prędzej zostanę księdzem, niż coś przyjmę, zaakceptuję, zastosuję się. (Dodam tak na marginesie, że niektórzy zostali księżmi, a potem musieli pewne rzeczy zaakceptować.)

Nie inaczej jest z pewnymi prawdami biblijnymi. Łatwo zgodzić się na usprawiedliwienie z łaski przez wiarę. Dlaczego? Bo to ZA DARMO, czyli bezwarunkowo. (wiara też czasem wymaga niemałego wysiłku, ale jak to mawiali starożytni Rzymianie: „to już inna para kaloszy [gumioków]”). Łatwo zgodzić się z fragmentami mówiącymi o tym, że Bóg jest Zbawicielem, że kocha wszystkich ludzi, że chce nam pomagać w codziennym życiu. To wszystko jest nam przecież „na rękę”. Ale co z fragmentami, które wymagają od nas, jak się wydaje, „za dużo”? Np. „(…) w pokorze uważajcie jedni drugich za wyższych od siebie” (List do Filipian 2,3b). O nie, Boże. Chcesz ode mnie czasu – znajduje go w moim grafiku wypełnionym zwiedzaniem internetów. Chcesz ode mnie dziesięciny – przełykam ślinę, zaciskam zęby i daje Ci kasę, która mogę przecież wydać na czipsy i piwo (ewentualnie inne zainteresowania). Ale mam się uważać za niższego? – newerinmajlajf!

Być deczko niższym

A jednak. „Ktokolwiek by chciał być między wami wielki, niech będzie sługą waszym” (Ewangelia Mateusza 20,26). Ach… ta Boża logika. Ale przecież przyjmując usprawiedliwienie z łaski przez wiarę nie narzekaliśmy na bożą logikę. Wniosek: mamy uważać innych za wyższych od siebie i już. Koniec kropka.

Spotkałem kiedyś gościa, którego uważałem za wyższego. Ale to dlatego, że… był wyższy. O jakieś 20 cm. I w dodatku szerszy, szczególnie w barach. Wyglądał też na silniejszego ode mnie. Tak mi się wydawało. I chociaż robię codziennie kilka pompek wolałem nie sprawdzać, czy moje przypuszczenia są słuszne.

Pewnych ludzi nie trudno uważać za wyższych. Ale co w przypadku ciecia z szatni, innowierców, cyganów żebrzących w tramwaju, niedzielnych kierowców? Oni też są wyżsi od nas? Powinni być. Nie możemy dodać do swojego wzrostu nawet jednego łokcia (Ewangelia Mateusza 6,27). To fakt. Ale tu chodzi o coś przeciwnego. Bo żeby inni byli wyżsi od nas musimy pomniejszyć siebie. Łokieć, może dwa. Zależy jak bardzo urośliśmy w swoich oczach. To jest właśnie najtrudniejsze. Tak, tak. Pora zmazać te wszystkie kreski i daty, które zrobiliśmy na futrynach drzwi własnej samooceny. Oczywiście nie mówię o zdrowej samoocenie. Mówię o zbyt wysokim mniemaniu o sobie, które wyrosło niczym wieża Babel na zdrowym fundamencie samooceny.

Uniżenie na maxa

Myśleliście kiedyś jak to jest być Bogiem i stać się człowiekiem? Zakładam, że nie. (Jeśli tak, to zastanawiam się, z jak wysoka spadliście na głowę.) Jezus prawdopodobnie o tym myślał (On nie spadł na głowę). Prawdopodobnie każdego dnia, który chodził po ziemi. (Piszę prawdopodobnie, bo kto by tam wiedział, co Jezus sobie myślał). Sęk w tym, że gdyby nie uznał nas za wyższych od siebie, gdybyśmy nie byli dla Niego cenniejsi niż Jego własne życie, to nie byłoby żadnego zbawienia. Chyba, że to przez Zakon. Ale to jest kosmos. Nie do zrobienia.

I tak, my chrześcijanie, którzy trąbimy na prawo i lewo, że trzeba naśladować Chrystusa, musimy teraz stanąć przed ciężkim wyborem. Naśladować Mistrza, a to znaczy z pokorą uznawać innych za wyższych od siebie, czy nie uznawać innych za wyższych od siebie i tym samym naśladować Chrystusa „tylko po części”. Też wam coś mówi, że ta druga opcja to „szemrane uczniostwo”?

Tymoteusz Bujok

Tymoteusz Bujok

Stara się dowiedzieć, o co chodzi Bogu/w życiu. Lubi myśleć „o niczym”. Chciałby jakoś ulepszyć świat. Koneser wewnętrznych przeżyć. Komplikuje to, co proste.

Masz
py
ta
nie?

Dołącz do nas na facebooku!

Fajnie jest czytać ciekawe artykuły. Jeszcze fajniej być częścią grupy, która te artykuły pisze! Komentuj, dyskutuj, nie przegap nowości. Zapraszamy!