Wszyscy słuchają, ale nikt nie słyszy…

29/12/2014, Tymoteusz Bujok

Choć dla wielu z nas ważne jest szczęście rodzinne (zob. https://niewiemcomyslec.pl/artykul/piasek-czy-orzechy/) nie oznacza to, że relacje z bliskimi zawsze wyglądają tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Dlaczego? Powodów może być całe mnóstwo.

Jednak w relacjach bardzo wiele zależy od komunikacji. Dlatego warto przyjrzeć się swojemu sposobowi komunikacji, zdiagnozować ją i w razie potrzeby podjąć odpowiednie kroki.

Rozpoznanie
Poświęć chwilkę, aby zastanowić się nad sposobem, w jaki komunikujesz się z najbliższymi. Warto sobie uświadomić, że każdy „dom” ma pewien styl komunikowania się, który jest wypadkową tego, w jaki sposób rozmawiali ze sobą dziadkowie, potem rodzice, wreszcie najmłodsze pokolenie. „Genetycznie” przekazywany model komunikacji ma pewne plusy –  Aby wstępnie rozpoznać ten model trzeba zapytać: „Jak ze sobą rozmawiamy?”. Poniżej kilka pytań, które ułatwią wstępną diagnozę.

Mówicie dużo czy mało?
Rozmawiacie w każdej chwili, którą spędzacie razem? Często szukacie okazji do tego, aby zamienić kilka zdań? Jecie wspólnie posiłki, rozmawiając o tym, co u Was słychać? A może lubicie razem pooglądać telewizję, spędzać czas czytając swoje ulubione czasopisma/książki lub po prostu porobić w ciszy to, na co każdy ma ochotę? Jeśli rozmawiacie mało, to zastanów się dlaczego? Może nie macie potrzeby wiele rozmawiać. To nic złego. Ale może rozmawiacie mało, ponieważ nikt nie chce słuchać?

Rozmawiacie o „pogodzie” czy emocjach?
Rozmowy w Twoim domu dotyczą spraw „technicznych” – kto dzisiaj pozamiata schody, wyniesie śmieci? A może rozmawiacie o tym, co przeżywacie w danym dniu, tygodniu? Pod tym pytaniem kryje się inne. Na ile jesteśmy otwarci na siebie, na swoje wewnętrzne przeżycia?

Wypowiedzi są suche emocjonalnie czy może bardzo naładowane emocjami?
Potraficie bez większych emocji ze sobą porozmawiać, na ogół wasze rozmowy są prowadzone w bardzo spokojnym klimacie? A może często prowadzicie dyskusje, czasem dochodzi do kłótni. Mało która rozmowa doprowadzona zostaje do końca ze względu na fakt, że jedna ze stron przed jej zakończeniem ucieknie z pokoju trzaskając drzwiami. Takie zachowanie skutecznie zniechęca przed podejmowaniem poważnych rozmów i konfrontacją z trudnymi emocjami. Skutek: wiele spraw w relacji pozostaje niewypowiedzianych…

Czy wiem, co mówię?

Inną istotną sprawą, którą warto sobie uświadomić i przemyśleć jest treść, jaką niosą ze sobą nasze wypowiedzi. Friedemann Schultz von Thun w książce pod tytułem Sztuka rozmawiania przedstawia model komunikacji, który może być nam pomocny. Model ten nazwany został kwadratem komunikacji i zakłada on, że każda wypowiedź składa się z czterech elementów.

  1. Zawartość rzeczowa – udzielenie informacji, przekazanie określonej treści.
  2. Ujawnianie siebie – każda wypowiedź mówi coś o samym nadawcy; nadawca wyraża siebie, ale także odsłania siebie.
  3. Wzajemna relacja – komunikat wyraża postawę, jaką nadawca przyjmuje względem odbiorcy. Nadawca przekazuje to, co sądzi o odbiorcy i jak się mają ich wzajemne relacje.
  4. Apel – prawie wszystkie wypowiedzi chcą wywrzeć wpływ na odbiorcę. Komunikat ma na celu również nakłonienie odbiorcy do czegoś. Apel może być ukryty (manipulacja).

Słuchanie czworgiem uszu

Komunikacja to nie tylko mówienie, ale także słuchanie. Skoro komunikat  zawiera cztery elementy, właściwe słuchanie będzie polegało na uchwyceniu tych elementów i właściwym zareagowaniu. Trudność w odbiorze polega na tym, że często koncentrujemy się tylko na jednej z płaszczyzn komunikatu. Można powiedzieć, że słuchamy tylko jednym uchem, podczas gdy powinniśmy czworgiem. W teorii wygląda to tak:

  1. Ucho rzeczowe – słucha tylko informacji, które przekazuje nadawca. Jednak nie wszystkie problemy można załatwić na płaszczyźnie rzeczowej. Przenoszenie konfliktu na płaszczyznę rzeczową prowadzi do eskalacji konfliktu.
  2. Ucho relacyjne (tzw. ucho drażliwe) – słucha tego, co świadczy o wzajemnej relacji między nadawcą i odbiorcą. Niestety nadwrażliwość tego ucha prowadzi do tego, że odbiorca nawet odpowiedzi neutralne odczytuje jako atak na na swoją osobę. Ucho to może wywołać u odbiorcy poczucie dyskryminacji. Odbiorca z przerośniętym uchem relacji dopatruje się we wzajemnych relacjach ciągłych zasadzek.
  3. Ucho ujawniania siebie (tzw. terapeutyczne) – słucha wypowiedzi pod kątem: co, drogi nadawco, mówisz o sobie. Pomaga w dojrzalszym, emocjonalnym i duchowym zrozumieniu nadawcy. Jednak jeśli słuchamy tylko uchem relacji nie uchwycimy informacji zwrotnych. Oczywiście w przypadku słuchania uchem terapeutycznym nie chodzi o ocenę nadawcy, ale o empatię.
  4. Ucho apelowe – słucha tylko ukrytych w komunikacie życzeń, jest nastawione na spełnianie niewypowiedzianych oczekiwań, natychmiastowe reagowanie. W każdej wypowiedzi doszukuje się ukrytego zamiaru.

Stanem idealnym, do którego warto dążyć, jest słuchanie innych każdym z wyżej wymienionych uszu po trochu. Nadmierne koncentrowanie się na którymś z nich doprowadzi do trudności komunikacyjnych.

Teorię tę najlepiej wyjaśni przykład ze wspomnianej książki.

„Wypowiedź: „Dzwoniłem do ciebie pięć razy!” jest na płaszczyźnie rzeczowej jasna i zrozumiała. Natomiast już na płaszczyźnie ujawnienia siebie daje kilka możliwości. Odbiorca nie wie na pewno, co nadawca chciał powiedzieć o sobie. Czy jego wypowiedź zawiera rozczarowanie, czy raczej zagniewanie? Mało przejrzysta jest także płaszczyzna wzajemnych relacji. Tutaj pytanie nadawcy może oznaczać zarówno „Gdzie się podziewałeś?”, jak i „Jesteś dla mnie bardzo ważny”! Podobnie nie jest wyraźny apel wypowiedzi. Może „Zadzwoń do mnie teraz ty”? Odbiorca takiej wypowiedzi może znaleźć się w niewygodnej sytuacji: „Rozumiem każde jego słowo — ale co on właściwie chce powiedzieć?!”.

Niejasne płaszczyzny wypowiedzi stwarzają pole do popisu wewnętrznemu bogactwu odbiorców ukrytemu w skarbcu ich własnej fantazji, oczekiwań, obaw. Odbiorca często potrafi „dosłyszeć” w wypowiedzi nadawcy jeszcze coś, co pochodzi już tylko od niego — i w ten sposób zaczyna rozmawiać tylko sam ze sobą.” (F. Schultz von Thun, Sztuka rozmawiania, Kraków 2007, s. 15-16.).

Przykład banalny, ale pokazuje, że nasze wypowiedzi niosą ze sobą więcej, niż jesteśmy tego świadomi. Wypowiedzi mogą wywierać wpływ, którego nie zamierzaliśmy wywrzeć, wywoływać emocje, których nie zamierzaliśmy wywołać i zmuszać do reakcji, których nie chcieliśmy sprowokować. Warto więc zastanowić się nad komunikatami, które kierujemy do swoich najbliższych i treścią, które te komunikaty niosą.

Tymoteusz Bujok

Komentuj na facebooku

Tymoteusz Bujok

Tymoteusz Bujok

Stara się dowiedzieć, o co chodzi Bogu/w życiu. Lubi myśleć „o niczym”. Chciałby jakoś ulepszyć świat. Koneser wewnętrznych przeżyć. Komplikuje to, co proste.

Masz
py
ta
nie?

Dołącz do nas na facebooku!

Fajnie jest czytać ciekawe artykuły. Jeszcze fajniej być częścią grupy, która te artykuły pisze! Komentuj, dyskutuj, nie przegap nowości. Zapraszamy!