Pułapka na Słonie

03/12/2015, Dorota Blumczyńska

Może pamiętacie historię, w której Kubuś Puchatek i Prosiaczek, szukając Małego, wpadają do dołu? Jeśli nie, to zapraszam do powrotu do “Chatki Puchatka”, która potrafi być niezwykle inspirującą lekturą, a o przygodzie Puchatka – na wszelki wypadek – opowiem pokrótce.

Podczas poszukiwań Małego, Kubuś Puchatek wpada do głębokiego dołu, w którym tkwi już Prosiaczek. Szybko dochodzą do wniosku, że dół ten jest zapewne Pułapką na Misie i Prosiaczki wybudowaną przez Słonia, który niebawem zjawi się po nich. Sytuacja raczej niewesoła. Jednak Miś, z właściwą sobie prostotą, szybko tworzy dość absurdalny plan pozbycia się słonia – należy go skołować rozmową, a wtedy sam odejdzie. Potem Kubuś oddaje się rozmyślaniom dotyczących swoich zapasów miodu i zasypia, a Prosiaczek wciąż przerażony sytuacją, tworzy w głowie liczne wizje, w których bohatersko stawia czoła Słoniowi. Wtedy właśnie nadchodzi Krzyś i woła do swoich przyjaciół słowami, których użyć miał Słoń – “Ho, ho!”.

“Prosiaczek ze Zdumienia i Strachu poderwał się na pół łokcia w górę, ale Puchatek spał dalej.
‘To Słoń’ – pomyślał Prosiaczek z niepokojem, po czym chrząknął z lekka, tak żeby ani jedno słowo nie uwięzło mu w gardle, i najspokojniej na świecie i całkiem po prostu powiedział: – Tra-la-la, tra-la-la – czyli to, co o tym właściwie myślał. Ale nie rozglądał się przy tym dookoła, bo jeśli ktoś rozgląda się dookoła i zobaczy nagle Groźnego Słonia, patrzącego z góry, to może czasami zapomnieć o tym, co miał do powiedzenia.
– Rum-tum-tum, tra-la-bum – zanucił Krzyś głosem niby Puchatka […]
‘Powiedział nie to, co trzeba – pomyślał Prosiaczek zatroskany – powinien był powiedzieć jeszcze >>ho-ho<<, więc może będzie najlepiej, jeśli powiem to za niego…’ – I w najdzikszy sposób, na jaki tylko mógł się zdobyć, powiedział: – Ho, ho!
– Skąd się tam wziąłeś Prosiaczku? – zapytał Krzyś swoim zwykłym głosem.
To straszne – pomyślał Prosiaczek. – Ten Słoń najpierw udaje głos Puchatka, a potem mówi głosem Krzysia i robi to po to, żeby mnie zmylić. I już Zupełnie Zmylony, powiedział prędziutko i piskliwie:
-To jest pułapka na Misie i ja czekam, żeby w nią wpaść, ho-ho! Co to wszystko znaczy, i potem ja powiem jeszcze ho-ho jeszcze raz!
– Co takiego? – zapytał Krzyś
– Pułapka na ho-honie – powiedział Prosiaczek zachrypłym ze strachu głosem. – Ja ją właśnie zastawiłem i czekam na ho-honia, żeby przyszedł.” W tym momencie obudził się Kubuś, spojrzał w górę i zobaczył Krzysia.

Kryzys

Sytuację, w której znaleźli się Puchatek i Prosiaczek, psychologia nazywa kryzysem. I jak to, w psychologii, często bywa – słowem tym określa się zgoła różne sytuacje – od bardzo ciężkich doświadczeń życiowych (zwanych też traumą), aż po codziennie problemy, które utrudniają nam funkcjonowanie. Co więcej, koncepcji jak człowiek zachowuje się w kryzysie, i jak powinien sobie z nim radzić, jest również bardzo wiele. Na ograniczone potrzeby naszych dzisiejszych rozważań przyjmijmy jednak, że kryzys to moment, w którym coś blokuje nam możliwość realizowania zamierzonych przez nas celów, zmuszający do ponownego przeanalizowanie sytuacji i przyjęcia nowych strategii.

Ocena

Kluczową kwestią dla tego, jak przeżyjemy kryzys jest ocena sytuacji, której dokonamy. O dziwo, większe znaczenie dla tego, jak niszczące będzie dla nas trudne wydarzenie, ma nie tyle jego “obiektywna ciężkość”, a to jak je postrzegamy. Oprócz kryzysu, oceniamy też własne zasoby – umiejętności i środki, jakimi dysponujemy.

Nasz mały Prosiaczek, zamiast absurdalnej interpretacji Kubusia, mógłby przyjąć założenie, że po prostu wpadli do piaszczystego dołu i że szczęśliwie – w całym Stumilowym Lesie trwa właśnie poszukiwanie Małego, więc prędzej czy później ktoś ich znajdzie. Wówczas wystarczyłoby spokojnie czekać, od czas do czasu nawołując. Taka – bardziej zbliżona do rzeczywistości – wizja wydarzeń kosztowałaby go o wiele mniej nerwów.

Niestety wszyscy mamy tendencje do kurczowego trzymania się oceny, której już raz dokonaliśmy, często nawet wtedy, gdy kolejne wydarzenia temu przeczą. Tym sposobem biedny Prosiaczek przeżył przerażającą rozmowę ze Słoniem, choć wcale go w rzeczywistości nie spotkał.

Tymczasem twórca całego tego zamieszania, które odbyło się w głowie Prosiaczka, Kubuś Puchatek, dosłownie “przespawszy się z problemem”, budzi się bardziej otwarty na otaczającą go rzeczywistość – i bez filtru swojej poprzedniej interpretacji, natychmiast dostrzega Krzysia.

Po pierwsze więc – istotne w sytuacji kryzysu jest dokonanie właściwej oceny wydarzeń, co często jest możliwe tylko jeśli będziemy ten proces przechodzić parokrotnie, aż dojdziemy do rozwiązania. Mimo trudnego położenia i przeżywanego stresu, powinniśmy starać się zachowywać elastyczność w myśleniu, aby nie utkwić w błędnej interpretacji rzeczywistości, tak jak zrobił to Prosiaczek.

Emocje

Emocje, których doświadczamy są silnie powiązane z naszą oceną wydarzeń. Z jednej strony to ona determinuje, jak będziemy się czuć, ale z drugiej – nasze emocje wpływają na późniejsze reinterpretacje, których możemy dokonać. Podczas doświadczania kryzysu najczęściej w pierwszej kolejności odczuwamy zaskoczenie, lęk, smutek, złość i bezsilność.

Prosiaczek zdominowany swoimi emocjami, nie jest w stanie zobaczyć prawdziwej rzeczywistości, kiedy przychodzi Krzyś. Po pierwsze dlatego, że za bardzo się boi, żeby się rozejrzeć i zobaczyć, że wcale nie rozmawia ze Słoniem. Po drugie – zaskoczenie wywołane faktem, że rozmowa przebiega nie tak, jak zaplanował, sprawia że zestresowane zwierzątko zupełnie przestaje myśleć i zaczyna pleść bzdury (strach pomyśleć, co by było, gdyby rozmawiał z prawdziwym Słoniem ;).

No dobrze, powiecie, ale przecież to zupełnie naturalne, że doświadcza się takich emocji, to co – mam tego nie robić? Tak, naturalne, i nawet w pewnym sensie dobre – bo kiedy smutek, lęk czy złość wejdą na odpowiednio wysoki poziom mogą nas zmusić do działania, jeśli dotychczas sami nie byliśmy w stanie się zmobilizować.

Pamiętajmy jednak, że oprócz emocji negatywnych jest całe spektrum tych pozytywnych, które mogą przynieść nam ulgę w sytuacji kryzysowej – nadzieja, zaufanie (do kogoś, kto mógłby nam pomóc), wdzięczność (na przykład za to, że nie jesteśmy sami, albo że mamy jakieś zasoby) czy wreszcie poczucie siły płynącej z wiary we własne umiejętności. Nie ważne w jak trudne wydarzenie nas dotknie, powinniśmy starać się pielęgnować dobre uczucia, bo one mogą pomóc nam przełamać poczucie beznadziei – i zacząć działać.

Działanie

Kiedy już dokonamy interpretacji sytuacji i poradzimy sobie z emocjami, możemy przejść do działania i prób wydostania się z pułapki na słonie.

Co ciekawe, nie możemy się uchronić od podjęcia jakiegokolwiek działania. Jeśli nasze interpretacje będą (nawet zgodnie z prawdą) skrajnie pesymistyczne, jeśli nie odnajdziemy w sobie pozytywnych uczuć i czegoś, co dam na siłę do podjęcia konstruktywnych działań, ostatecznie i tak coś zrobić musimy. Ze względu na silnie negatywną i nie do wytrzymania sytuację, możemy popaść w stan tak zwanej “dekompensacji”, w którym nie będziemy zdolni składnie myśleć, a próbując uciec od nieprzyjemnych emocji, możemy pogrążyć się w apatii albo zająć zachowaniami, które bądź to nie przynoszą nic pożytecznego, lub wręcz są dla nas szkodliwe (zachowania autoagresywne, używki).

Po dokonaniu analizy sytuacji, możemy też podjąć działania, które będą nieskuteczne. W tym w wypadku możliwe, że zużyjemy część sił i zasobów, a zamiast oczekiwanego efektu wylądujemy w tym samym miejscu. Kubuś i Puchatek, mogli założyć, że dół nie jest bardzo głęboki i że dadzą radę się z niego sami wydostać, jednak gdyby im się to nie udało, byliby nie tylko zmęczeni, ale też bardziej zniechęceni niż na początku. Taka sytuacja wynika bądź to ze złej oceny sytuacji, bądź zbyt optymistycznego przekonania dotyczącego własnych możliwości. Może być groźna, ponieważ prowadzi do marnowania zasobów, których mamy ograniczoną ilość. Ważne jednak, aby się nie poddawać, dokonać ponownej interpretacji problemu, w który nas dotknął spróbować znaleźć nowe rozwiązanie.

W końcu, możliwe jest, że sytuację i własne siły ocenimy prawidłowo, przyjmiemy pozytywne (ale realistyczne) nastawienie, skutecznie wykorzystamy,to czym dysponujemy i uda nam się pokonać kryzys. I choć nie zawsze wydaje nam się, że posiadamy wystarczająco umiejętności i środków, żeby poradzić sobie z trudną sytuacją, czasami starczy odpowiednio długo poszukać – choćby pomocy u znajomych, żeby pokonać trudności.

Kończąc – jeśli utkniecie w pułapce na Słonie, życzę Wam, abyście potrafili mądrze oceniać sytuację i szukać zasobów oraz nie poddawać się zniechęceniu, tylko działać. Nie zapominajcie też, żeby jak Kubuś Puchatek – zadrzeć czasem głowę w górę i spojrzeć w Niebo, bo może tam właśnie czeka na Was wyciągnięta, pomocna dłoń.

Dorota Blumczyńska

Dorota Blumczyńska

Dorota Blumczyńska

Prywatnie żona Bartka i mama małej Łucji. Skończyła teologię w Ewangelikalnej Wyższej Szkole Teologicznej i psychologię w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. Obecnie mieszka we Wrocławiu, gdzie większość dnia poświęca na opiekę nad córką i domem. Resztki czasu próbuje przeznaczać na kontemplowanie świata i pisanie o tym. Wielbicielka przyrody, ziół i dobrych opowieści.

Masz
py
ta
nie?

Dołącz do nas na facebooku!

Fajnie jest czytać ciekawe artykuły. Jeszcze fajniej być częścią grupy, która te artykuły pisze! Komentuj, dyskutuj, nie przegap nowości. Zapraszamy!