Polska AD 2050: kraj ateistów?

11/08/2015, Jakub Cieślar

Wyobraź sobie, że przenosisz się w przyszłość o 40 lat i odwiedzasz któreś z większych miast naszego kraju.

Jakie niespodzianki cię czekają?

Dokończone obwodnice? Nowoczesne apartamentowce w podziemiach starych fabryk? Wirtualne szkoły? Budynki ZUS zamienione w muzea (i chmary żebrzących o chleb emerytów)? Autobusy na wodę?

Jakkolwiek intrygująco by to nie brzmiało, mam ciekawsze pytanie: Czy w roku 2050, poza kilkoma staruszkami, będzie ktoś jeszcze chodził do kościoła?

***

Pora na trzeci odcinek z serii MAPA RELIGIJNA ŚWIATA W ROKU 2050. Tym razem bierzemy na tapetę nasz kraj. Poprzednie dwa wpisy można znaleźć tu i tu.

***

Zacznę od nakreślenia aktualnego obrazu sytuacji.

Według kościelnych statystyk, w 2013 roku do kościoła chodziło regularnie ok. 40% zobowiązanych do tego wiernych. Ponieważ liczba ochrzczonych katolików wynosi ok. 90% populacji naszego kraju, łatwo policzyć, że regularnie praktykuje mniej więcej jedna trzecia Polaków.

Procent ten od co najmniej dwudziestu lat wykazuje tendencję spadkową – z tym że jest to spadek bardzo powolny. Z grubym zaokrągleniem można powiedzieć, że zmniejsza się o 0,5% rocznie.

Na tle Europy jest to ciągle rewelacyjny wynik. Polska jest na pierwszym miejscu wśród większych krajów Europy pod względem religijności jej mieszkańców (tuż za nami jest Rumunia). Nigdzie na naszym kontynencie, ani na zachód, ani na wschód od Polski, kościoły nie są tak zatłoczone.

Można jednak na to spojrzeć inaczej. Mimo wszystko w ciągu 25 lat od transformacji ustrojowej procent aktywnych wiernych spadł o 10%. Mamy do czynienia z trendem spadkowym – i nic nie wskazuje, by miało się to zmienić.

Jest jeszcze inna kategoria wymiernych statystyk – statystyki powołań kapłańskich. Tu sytuacja jest bardziej dynamiczna. W zeszłym roku do seminariów duchownych przyjęto 586 kleryków. To prawie o 50% mniej niż 10 lat temu! Podobnie jest w przypadku seminariów zakonnych i nowicjatu żeńskiego. Łączna liczba alumnów diecezjalnych wyniosła 2851 osób (spadek o ponad 50% w ciągu ostatnich 25 lat), a zakonnych – 1703 (spadek o niemal 70% w ciągu 25 lat).

Można śmiało mówić o głębokim kryzysie powołań. I tylko częściowo trend ten tłumaczy niż demograficzny. Coraz mniej młodych ludzi pociąga kariera duchowna.

***

Spróbujmy teraz przedłużyć linie na wykresach statystycznych o 35 lat wprzód…

***

W roku 2050 Polacy będą o wiele mniej religijnym narodem niż dziś. Procent ochrzczonych katolików w całym społeczeństwie spadnie do ok. 80%. Procent praktykujących katolików spadnie może nawet do ok. 20%.

Liczba powołań kapłańskich spadnie do poziomu, w którym zacznie brakować duchownych do obsadzenia wszystkich parafii. Wymusi to reformę systemu parafialnego (większe zaangażowanie świeckich?). Likwidacji ulegną niektóre zgromadzenia zakonne. Duża część posługi duszpasterskiej będzie odbywać się poprzez Internet (spowiedź przez Skype’a?).

***

Są jednak zjawiska, których nie da się zmierzyć badaniami statystycznymi.

Już dziś wśród młodych osób gorliwość religijna jest raczej wyjątkiem niż regułą. Co stanie się, gdy pokolenie to wejdzie w dorosłość, a pokolenie naszych babć odejdzie do wieczności?

Już dziś procent osób, które nie tylko uczęszczają w miarę regularnie na niedzielną mszę, ale starają się – konsekwentnie, lecz bez fanatyzmu – żyć po chrześcijańsku na co dzień, jest… no właśnie, jaki? Może 5-10%? Co będzie za 30 lat?

Już dziś autorytet kościoła mocno podkopują nieprzychylne mu media, punktując wszystkie (prawdziwe i domniemane) wpadki. Internet daje pole do popisu zarówno krytykom jak i obrońcom katolicyzmu – choć energia i skala oddziaływania tych pierwszych jest chyba jednak nieznacznie większa. Czy kościół „poradzi sobie” z wpływem Internetu na stan dusz (nie)wiernych?

***

Pora na wnioski.

Polska AD 2050 nie będzie krajem ateistów. Na tle Europy dalej będzie się jawić jako oaza (skansen?) wiary. Nasz kraj czekają zażarte bitwy światopoglądowe (małżeństwa homoseksualne, aborcja, in vitro), których wynik nie jest z góry rozstrzygnięty.

Z drugiej strony w roku 2050 „wierzenie” i „chodzenie do kościoła” przestanie być sprawą oczywistą. Kościół straci rząd dusz. Młode pokolenie przejdzie z etapu: „kościół mnie rozczarował – nie wiem, czy nie odejdę” w etap: „jeśli kościół mi nic ciekawego nie zaproponuje – nie przyjdę” albo nawet: „kościół – a co to takiego?”.

Mimo wszystko, chrześcijaństwa w naszym kraju nie musi dotknąć totalny regres.

Twierdzę jednak, że musi to być nie tyle ta jego instytucjonalno-obrzędowa wersja, co raczej reaktywowana wersja „jezusowa”: chrześcijaństwo serca,  chrześcijaństwo pełne pasji dla Boga i miłości do ludzi, chrześcijaństwo starych ideałów i nowych form, proste i radosne chrześcijaństwo na-co-dzień.

Jakub Cieślar

Jakub Cieślar

[Nie-czynny] nauczyciel historii i [nie-potwierdzony-papierem] przewodnik po Pradze. Aktualnie tłumacz i menedżer fundacji non-profit. Góral z urodzenia, mieszczuch z wyboru. Miłośnik rozmów o sensie życia.

Masz
py
ta
nie?

Dołącz do nas na facebooku!

Fajnie jest czytać ciekawe artykuły. Jeszcze fajniej być częścią grupy, która te artykuły pisze! Komentuj, dyskutuj, nie przegap nowości. Zapraszamy!