Ożeń się, co się masz mieć lepiej?

14/01/2016, Bartłomiej Błaszczyński

Koniec wolności

Żarty jak ten widniejący w nagłówku towarzyszyły mi przez wiele lat i nasiliły się w okresie narzeczeństwa. Były nawet posunięte o krok dalej, jak na przykład: „Po kilku latach małżeństwa ciekawsze rzeczy masz w lodówce niż w łóżku”. Tego rodzaju poczucie humoru jest bardzo popularne w większości męskich (żonatych) towarzystw, w których przebywałem. Ale jestem przekonany, że sprawa sięga i poza eksplorowane przeze mnie regiony, bo jak wyjaśnić żartobliwe koszulki, czy kartki na życzenia ślubne z grafiką młodej pary stojącej u progu wspólnego życia, gdzie mężczyzna ma przykutą do nogi ogromną kulę, a pod spodem widnieje napis: „GAME OVER”, albo para na ślubnym kobiercu uwięziona w klatce jak dla kanarka z podpisem: „PO PTOKACH”. Zakładam, że równolegle takie same żarty funkcjonują wśród płci pięknej. I obiektywnie te żarty są zabawne, ale tylko za pierwszym razem, natomiast jeśli każdy żonaty facet rży jak kolokwialny koń na każdy choćby najbardziej prymitywny żart dyskredytujący małżeństwo, to (cytując klasyka) wiedz, że coś się dzieje…

Dyktatura sukcesu

Zostawmy na chwilę nasz temat i zobaczmy jakie są społeczne oczekiwania względem jednostki. Każdy musi być człowiekiem sukcesu. Najlepiej selfmade-manem. Najlepiej, żeby był jeszcze omnibusem. Inteligencja, poczucie humoru (doskonale, gdy jest uszczypliwe i ironiczne), zaradność życiowa (poza pracą codzienną dobrze widziana jest umiejętność inwestowania i grania na giełdzie), duży stan posiadania (rzeczy nowych, modnych i niezbędnych oczywiście) oraz liczba przyjaciół liczona w tysiącach (z namacalnym dowodem na facebook’u). Najlepiej w ogóle dobrze jest umieć wszystko i znać się na wszystkim. Oto mocno uproszczony przepis na nowego człowieka XXI wieku, który ogarniając zaawansowany mulit-tasking może wreszcie pozbyć się kompleksów i zostać nie tylko europejczykiem, ale wręcz dumnym obywatelem wszechświata. Ktoś taki jest super kumplem, ktoś taki jest wymarzonym pracownikiem, potem może kandydatem na CEO, ktoś taki jest obiektem zazdrości reszty nieudaczników. Dlaczego więc ten chodzący kilka centymetrów ponad ziemią ideał nie musi być dobrym mężem? Owszem, musi być w szczęśliwym związku, ale czy tak jest naprawdę?

Koszty relacji

Współczesna technika potrafi wiele. Naukowcy zrozumieli już jak działa świat, zrozumieli jak został stworzony, potrafią sklonować człowieka, niestety nie potrafią rozmnożyć jednej rzeczy. Czasu. A szkoda, bo jest to paliwo wielu rzeczy. Przede wszystkim relacji. I jak ten biedny człowiek ma rozwijać się we wszystkich dziedzinach, w których powinien, jeśli doba ma tylko 24 godziny? Przecież się nie rozerwie. Zawsze musi wybrać coś, kosztem czegoś. Niestety najczęściej wybiera to, co lepiej widać i co przynosi bardziej namacalne rezultaty (takie jak na przykład pieniądze), czyli pracę. Pech jednak chce, że małżeństwo jest relacją, która wymaga czasu i chociaż wielu ludzi sukcesu uważa, że jest to czas stracony, swoją opinią nie zmienią mechanizmu, jakim jest związek małżeński. Skoro nie mogą tego zmienić, a nie mają czasu na zajmowanie się nim, lepiej jest to wyszydzić, wykpić, natrząsając się rubasznymi żartami, że żona jest nudna, że jest twoim wrogiem, bo jak tylko pójdziesz z kolegą na piwo, ona w tym czasie zakłada szlafrok, papiloty, rozmazuje wczorajszy make up i podczas gdy ty dobrze się bawisz w pubie, ona wyczekuje cię z wałkiem pod drzwiami.

Czy to nie genialny zabieg? Zamiast chwilę popracować na wspólnym życiem i wspólnym dążeniem do jednego celu, utarło się uważać małżeństwo za przeżytek, nudę i klatkę. A może jest zupełnie inaczej? Może ten, kto nie potrafi się nawet postarać o dobre małżeństwo jest nieudacznikiem? Może powinniśmy zacząć nazywać rzeczy po imieniu i postawić trochę więcej uwagi na rodzinę, która nie musi wyglądać jak sztampowa nuda z filmów familijnych, bo to TY ją tworzysz, więc możesz zrobić co tylko ci się spodoba! Możesz zbudować taką rodzinę i taki związek małżeński, jaki tylko dusza zapragnie! Ale musisz poświęcić trochę trudu. I czasu…

Czym jest człowiek?

„Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz,
na obraz Boży go stworzył:
stworzył mężczyznę i niewiastę”

Pismo mówi, że człowiek jest najlepszym obrazem Boga w związku mężczyzny i kobiety. Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale nie przypominam sobie, aby gdziekolwiek w Piśmie Świętym, lub jakiejkolwiek innej wielkiej księdze było o tym, że obrazem Boga jest mężczyzna i jego wypasiony samochód, albo kobieta sukcesu. Nie ma ani słowa o tym o co zabijamy się każdego dnia. Nie ma nic o obrazie Boga w sławie, pieniądzach, certyfikatach językowych i szkołach biznesowych. Jest o mężczyźnie i niewieście. Razem. I to jest obraz Boga. Ale oczywiście niech każdy robi to co chce i buduje tak jak chce. Żeby tylko, za kilkadziesiąt lat, kiedy przyjdzie schodzić z tego świata nie miał nikt pretensji, że nad jego trumną nie stoi żaden samochód, a akcje giełdowe nie palą świeczki na grobie.

Postanowienia końcowe

Ja wiem, że żongluję schematami. I u każdego jest inaczej. Wiem też, że są różne sytuacje w życiu i nie chcę oceniać drogi kogoś innego. Może ktoś jest tak spełniony zawodowo, że wszystko, co napisałem uzna za fragment nowej książki Paulo Coelho. Może tak być, nie zakładam, że po przeczytaniu tych słów poleci zaraz przed ołtarze i zmieni swoje życie. Ale jeśli mogę, to proszę cię o jedno. Nie śmiej się z małżeństwa, bo to bardzo poważna i piękna sprawa. Rozejrzyj się dookoła, obiecuję ci, że znajdziesz jakieś szczęśliwe pary, które są przykładem tego, o czym piszę. A jeśli ciągle ciągnie cię ku rechotowi, to zastanów się, czy na pewno jest to wszystko takie śmieszne, czy może ukrywasz coś sam przed sobą.

Bartłomiej Błaszczyński

Bartłomiej Błaszczyński

Bartłomiej Błaszczyński

Katarzyna i Bartłomiej Błaszczyńscy. Jedno ciało i jedno pióro. Rodzice pewnej Zojki. Dzieci pewnego teatru.

Masz
py
ta
nie?

Dołącz do nas na facebooku!

Fajnie jest czytać ciekawe artykuły. Jeszcze fajniej być częścią grupy, która te artykuły pisze! Komentuj, dyskutuj, nie przegap nowości. Zapraszamy!