Oswoić tego obcego

23/05/2015, Lucyna Bujok

Przyszedł ciepły czas truskawkowo-rabarbarowych ciast popijanych kawą w popołudniowym słońcu na tarasie i wieczornego przesiąkania dymem przy grillu. Wyszliśmy z domów radośnie witając jasne dni, świętujemy coroczne narodziny nieziemsko barwnego ciepła, bujnych zapachów, świat stał się przyjaźniejszy i przejrzystszy. Cieszymy się tym zazwyczaj w towarzystwie, aura sprzyja spotkaniom z ludźmi. Spotkaniom z drugim człowiekiem.

Chyba każdy wie, jak zorganizować takie spotkanie, co przygotować, jak przystroić, czym umilić, a co schować  sprzed wzroku gości i ile po tym całym (przyjemnym:)) zamieszaniu jest sprzątania. Zastanawia mnie jednak, czego potrzeba nam wewnętrznie, żeby móc NAPRAWDĘ spotkać się z drugim człowiekiem.

Rozmowa kontrolowana

Co innego symboliczne dodatkowe nakrycie przy wigilijnym stole, a co innego nagle dzwoniący znajomy, który koniecznie chce wpaść, bo ma niecierpiącą zwłoki sprawę. Mimo że w takich wypadkach działamy zazwyczaj z marszu, każdy z nas różni się poziomem gotowości do spotkania z drugim. Oczywiście wpływ na naszą chwilową gotowość może mieć wiele zmiennych, jednak różnimy się w tym zakresie chociażby pod względem temperamentu.

Mam wrażenie, że obecne czasy to czasy wzmożonej kontroli. Kontroluje się wszystko i wszystkich. I my skrupulatnie kontrolujemy nasz świat, kreując i stawiając granice. Niezależnie, czy stoi za tym strach czy pycha, precyzyjnie urządzamy siebie i swoje otoczenie. Nie mamy problemu, żeby wrzucać do sieci zdjęcia z wszelkiego rodzaju imprez i spotkań, dając światu znać, że świetnie się bawimy, mając wokół świetnych ludzi (świetnych bo są z nami albo to my zyskujemy na świetności, bo jesteśmy z nimi), jednak prawdziwe życie toczy się poza „lajkami” i oznaczeniami na wspólnych fotkach, a weryfikacja naszych znajomości następuje podczas zwyczajnych rozmów, ba, zwyczajnego odnoszenia się do siebie! Ile tak naprawdę wiemy o sobie nawzajem? Czy jesteśmy gotowi na jakiekolwiek głębsze zaangażowanie w dany kontakt? Czy umiemy słuchać, czy w ogóle tego chcemy? Pokazujemy na forum, że jesteśmy towarzyscy i mamy barwne życie, będąc pewnym, że mamy prawo z niego wykluczać tych, których już mniej lubimy, którzy nam nie pasują. I tutaj widać naszą gotowość do spotkania się z drugim człowiekiem. Nie z tymi wybranymi, uwiecznionymi na zdjęciu na portalu, tylko z tymi, których akurat nie mamy ochoty widzieć, a jak na złość przysiedli się do nas w autobusie albo pracowniczej stołówce. To zadziwiające, że zwykłe spotkania przy grillu mogą nam pokazać, jacy jesteśmy w kontakcie z innymi, dają szansę do zadania sobie pytań – czemu zawsze wybieram towarzystwo tego kolegi, czemu unikam tamtej cioci, czemu zakładam, że wiem, czym skończy się rozmowa z sąsiadem itp. No właśnie, czemu? Bo tu czuję się lepszy, tam się boję, z tym mi zależy, a z tamtym po prostu mi się nie chce? Relacja z drugą osobą wymaga wysiłku. Nawet ta sporadyczna, niezbyt głęboka, niezbyt emocjonująca.

W otwarte karty

Z gotowością wiąże się otwartość. Jeśli już decyduję się na kontakt z drugim człowiekiem, muszę do tego podejść z otwartą głową i sercem. Muszę na chwilę przystanąć, posłuchać. Porzucić kontrolę, otworzyć się na nowe, nieprzewidywalne. Możemy nauczyć się technik aktywnego słuchania, podszkolić w mowie ciała, porzucić autoprezentację i naprawdę starać się usilnie skupić na drugim człowieku, jednak są to kwestie drugorzędne. Trzeba w to wszystko zaangażować emocje i po prostu praktykować. Rozmawiać, dawać sobie i innym szansę, budować relacje. Nie ze wszystkimi musimy i będziemy się przyjaźnić i też nie o to chodzi. Jednak żyjemy w społeczeństwie, od najmniejszych komórek rodzinnych po duże wspólnoty i jakość naszych relacji przekłada się na ogólne funkcjonowanie tychże. Dodatkowo jako istoty społeczne sami określamy się w stosunku do drugiej osoby, pełnimy pewne role, przejmujemy tożsamość społeczną grupy, w której jesteśmy. Wpływamy na siebie i jakość tego wpływu jest bezpośrednio powiązana z jakością naszych relacji. Naprawdę warto zastanowić się nad tym, w jaki sposób komunikujemy się z bliskimi, dlaczego unikamy pewnych osób, skąd i dlaczego mamy pewne uprzedzenia, w jakim stopniu jesteśmy podatni na zasłyszane plotki o innych, na ile opieramy swoje sądy i opinie na wiarygodnych źródłach (czyli po prostu na kontakcie z daną osobą!), co reprezentujemy sobą w relacji, jakie związki chcemy budować? Czy mamy na tyle miłości i szacunku, żeby spotkać się z osobą, której nie tolerujemy (tudzież tylko mówimy, że tolerujemy) ze względu na orientację seksualną, kolor skóry, status społeczny? Na ile jesteśmy w stanie oddzielić człowieka od całej otoczki, która mu towarzyszy?

Jesteś przyjęty

Bez względu na wszelkie religijne zapatrywania, Jezusa można uznać za doskonały przykład komunikacji z drugim człowiekiem. On zawsze był gotowy, żeby wyjść naprzeciw, spotkać się, rozpocząć rozmowę i swoją otwartością zjednywał sobie ludzi. Rozmawiał z celnikami, prostytutkami, miał przyjaciół, a w kontakcie ze swoimi wrogami zawsze był stanowczy i szczery, nie prowadził żadnych gierek, manipulacji, nie plotkował o nich na boku, nie podburzał ludzi przeciwko nim. Jezus wiedział, po co przyszedł na ten świat, znał swoje zadanie, jednak cały czas tu spędzony przeżył w sposób w pełni świadomy, autentyczny, budując relacje z innymi, świadcząc o miłości, działając na rzecz drugiego.

Myślę, że nie bez powodu jesteśmy na tym świecie dla siebie nawzajem. Traktujmy więc siebie dobrze! W ogromnej mierze to od nas zależy, ilu w naszym życiu będzie obcych, wrogów, konkurentów, jak i ile osób będzie przez nas cierpiało choćby przez naszą ignorancję. Natomiast w życiu chrześcijan niedoceniane, a nieocenione jest składanie sobie nawzajem świadectwa o Bożym działaniu na co dzień. Nie teologiczne dyskusje, suche teorie, niezrozumiałe wywody, a zwyczajne rozmowy o tym, jak wygląda każdy mój dzień z Panem, jak On dzisiaj działa w tym świecie, jak Jego Słowo praktycznie realizuje się i objawia Jego moc. Żeby móc dzielić się takimi przeżyciami, trzeba nam popracować nad gotowością i otwartością w relacjach z ludźmi wokół. Jezus przyjął nas takimi, jacy jesteśmy, więc i my mamy przyjmować siebie nawzajem (List do Rzymian 15:7).

Lucyna Bujok

Lucyna Bujok

Lucyna Bujok

Niespokojnie kontemplująca życie żona i mama dwójki, z wykształcenia psycholog, z Bożej łaski - Jego dziecko.

Masz
py
ta
nie?

Dołącz do nas na facebooku!

Fajnie jest czytać ciekawe artykuły. Jeszcze fajniej być częścią grupy, która te artykuły pisze! Komentuj, dyskutuj, nie przegap nowości. Zapraszamy!