Najgorsza szuflada świata i inne koszmary

08/12/2016, Dorota Blumczyńska

Według kalendarza kościelnego zaczął się adwent, symboliczny okres oczekiwania na przyjście Jezusa na ziemię. W rzeczywistości często zamieniany w czas przygotowań do świąt. Planowanie, szukanie prezentów, pieczenie pierników, porządki świąteczne na dobre weszły do naszego grudniowego kalendarza. I o porządkach, często najmniej lubianych ze wszystkich grudniowych obowiązków, chciałam dzisiaj napisać.

Zimowe porządki

Muszę przyznać, że ja nawet lubię zimowe sprzątanie, bo ten okres wydaje mi się naturalnie pasować do uporządkowywania domu. Po pierwsze dlatego, że w długie i ciemne wieczory jest w pewnym sensie więcej czasu, na sprzątanie, niż choćby latem, kiedy możemy spędzać do późna czas na dworze. Po drugie, więcej czasu jesteśmy w domu i tym bardziej chciałoby się przebywać w uporządkowanym pomieszczeniu. Ale przede wszystkim lubię je dlatego, że właśnie w grudniu, nabiera one dla mnie jakiegoś wyjątkowego znaczenia, dzięki symbolice adwentu.

Porządki nie tylko w szafie

Moje codzienne sprzątanie odbywa się z reguły w dużym tempie, jeśli o czymś wówczas myślę, to na ogół o tym, jak szybciej uporać się z bałaganem i obiedzie, który się równocześnie gotuje. Z porządkami świątecznymi jest inaczej, bo mam na nie wyznaczony osoby czas. I kiedy siadam przy szafie, szafce, albo pudle z zabawkami, pozwalam sobie spokojnie segregować, wycierać zakurzone przedmioty, pozbywać się zbędnych. I choć na ogół obmyślam pewne zmiany w domu, cały proces odbywa się mniej, więcej automatycznie. Ten spokojny czas, kiedy zajęte mam tylko ręce, wykorzystuje moja głowa, nieatakowana, jak zazwyczaj, nadmiarem bodźców. Układam i porządkuję również myśli.

Przekleństwo nadmiaru

Przy każdym sprzątaniu jestem przerażona tym, jak dużo za dużo rzeczy mamy. Odkrywam tony zupełnie zbędnych przedmiotów, zostawionych w myśl zasad “bo się przyda”, “bo szkoda wyrzucić”, “jeszcze się naprawi”. I co roku wyrzucam całe worki rzeczy, które rok wcześniej zostawiłam, bo miały się przydać. Najczęściej myślimy, że przyczyną naszych problemów jest niedobór czegoś. A przecież równie dobrze, może to być nadmiar.

Ustawiając kolejne worki w przedpokoju zastanawiam się czego jest za dużo w moim życiu, czego chcę się pozbyć. A Ty? Czego masz zbyt wiele? Negatywnych emocji? Zajęć? Czasu przed ekranem komputera? Słodyczy?

Dwa problemy z nadmiarem

Bałagan wytworzony przez nadmiar rzeczy, wywołuje często dwa problemy. Po pierwsze,  nie dostrzegamy w nim, tego co mamy- jak przysłowiowa kobieta stojąca przed szafą pełną ubrań, która nie ma się w co ubrać. Jeśli rzeczy jest zbyt wiele (a szczególnie, kiedy część z nich to śmieci), przesłaniają one nam to, co naprawdę mamy.

Po drugie, pod rozgardiaszem ukrywają się też nasze prawdziwe potrzeby. Kiedy z rzeczonej szafy ubrania się wręcz wysypują, wydaje się, że jest ich wiele, ale  ostatecznie nie widać, że brak nam określonej części garderoby. Niestety często, żeby móc uzupełnić to czego, nam brakuje, najpierw trzeba dla niego zrobić miejsce.

Kiedy myślimy, o tym czego nam potrzeba, co chcielibyśmy zrobić, często blokuje nas mnóstwo “ale”. Czy jednak gdybyśmy wcześniej nie wyrzucili z życia pewnych, zbędnych rzeczy, nie znalazłoby się miejsce na to czego naprawdę potrzebujemy?

Rzeczy do naprawienia

W kuchni na najwyższej szafce stoi u mnie miseczka z urwanym uchem. Od dwóch lat. Albo trzech. Wyrzucam ją. Na wieszaku wisi torebka, której zepsuła się klamra. Pół roku temu. Czas ją zabrać do naprawy, bo w takiej postaci jest bezużyteczna.

Rzeczy zepsute, takie, które przestały spełniać swoją rolę, wywołują tylko zbędny zamęt. Trzeba je naprawić, albo się ich pozbyć. Może to tylko grupa na facebooku, albo newsletter na mailu, który już dawno przestały spełniać swoje zadanie i zasypują Cię reklamami? Może jakieś przedsięwzięcie, którego się podjąłeś, uczestnictwo gdzieś, które okazało się nie przynosić Ci pożytku, a tylko zabierać czas? A może nawet zepsuta relacja?

Najgorsza szuflada na świecie

Ta, do której ze sprzątaniem docieramy na końcu i w ostateczności (podskórnie licząc, że może nie zdążymy 🙂 ). Ponoć każdy ma ją w domu. Tak, to właśnie ta szuflada, do której wrzucamy wszystko. Długopisy, stare baterie, paragony, paszporty, woreczki, luźne kartki, gumki recepturki, pół paczki cukierków, książeczka zdrowia dziecka, karta na basen. Ta, w której mógłbyś znaleźć wszystko, gdybyś oczywiście jeszcze mógł znaleźć tam cokolwiek.

Mam dziwne wrażenie, że nasza głowa też ma taką szufladę. Dość obszerną i dobrze zamykaną. Pełną rzeczy ważnych, na które nie było ostatnio czasu, zbędnych informacji, zaproszeń, z których nie chcemy skorzystać, ale też tego, co pragniemy zrobić. Może pora i tam posprzątać? Może dawno nie byłeś u babci, może chciałeś iść na kurs fotograficzny, może nie odzywałeś się do przyjaciela od paru miesięcy? A może to wizyta kontrolna u lekarza, dentysty? Dla mnie to najtrudniejsza szuflada – spychana w najgłębsze zakamarki pamięci, a mimo to upstrzona poczuciem winy. Dlatego wydłubując rozsypane pestki słonecznika z pomiędzy słomek do napojów, postanowiłam zrobić listę, którą o wiele trudniej zapomnieć, tak żeby choć kilka zapomnianych rzeczy udało mi się zrealizować przed świętami.

Zamiast postanowień noworocznych

Często mówi się o postanowieniach noworocznych, głównie w kontekście tego, że rzadko ich dotrzymujemy. Może tak jest właśnie dlatego, że nie ma dla nich miejsca w naszym życiu. Może najpierw musimy trochę w nim posprzątać, żebyśmy mogli wprowadzić w czyn jakieś postanowienia? A może jeśli dobrze posprzątamy, to żadne postanowienia, nie będą już potrzebne?

Dorota Blumczyńska

Dorota Blumczyńska

Prywatnie żona Bartka i mama małej Łucji. Skończyła teologię w Ewangelikalnej Wyższej Szkole Teologicznej i psychologię w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. Obecnie mieszka we Wrocławiu, gdzie większość dnia poświęca na opiekę nad córką i domem. Resztki czasu próbuje przeznaczać na kontemplowanie świata i pisanie o tym. Wielbicielka przyrody, ziół i dobrych opowieści.

Masz
py
ta
nie?

Dołącz do nas na facebooku!

Fajnie jest czytać ciekawe artykuły. Jeszcze fajniej być częścią grupy, która te artykuły pisze! Komentuj, dyskutuj, nie przegap nowości. Zapraszamy!