My chcemy króla

09/11/2015, Jakub Cieślar

Debata toczy się głównie w gronie zapalonych (prawicowych) historyków, politologów i publicystów, ale ostatnio nowy rozgłos nadał jej niezawodny Max Kolonko.

Polska potrzebuje dyktatora.

Nasz rozwarstwiony społecznie, słaby gospodarczo i uległy geopolitycznie kraj mogą ocalić tylko rządy silnej ręki. Dość billboardowej pop-demokracji. My chcemy króla!

Czy aby na pewno?

***

Każde kolejne wybory pogłębiają moje wątpliwości co do dobrodziejstw systemu demokratycznego. Trochę to nieładnie narzekać na coś, za co walczyły i za co przelewały krew pokolenia naszych przodków. Człowiek ma jednak poczucie, że demokrację zaprojektowano jedynie dla społeczeństw niesłychanie dojrzałych intelektualnie i mentalnie. Nim się jednak ten poziom osiągnie, demokracja obnaża chyba wszystkie przejawy BRAKU takowej dojrzałości.

Ale zamiast patrzeć z góry na nasze społeczeństwo, parę słów na usprawiedliwienie. W pogoni za tym, by związać koniec z końcem, kto ma czas, by czytać politologiczne eseje i debatować na historycznych forach? Ilu z nas miało w szkole szczęście do nauczycieli, którzy by umiejętnie wprowadzali w aktualne tematy społeczno-polityczne? To po prostu nierealne, by z dnia na dzień większość Polaków została politycznymi ekspertami. Na to potrzeba czasu, pomysłu na edukację, itd., a to się nie stanie bez, hmmm, radykalnych zmian na szczycie władzy. Czyli mamy błędne koło.

Jeśli jednak świadoma refleksja nad poglądami kandydatów to wysoka półka, to co dopiero ocena ich charakteru? No bo co z tego, że ktoś ma ciekawy program, jeśli jest… oportunistą, narcyzem, tchórzem, pieniaczem, cynikiem? Jasne, mogę sprawdzić, jak sobie radził na niższym szczeblu, co o nim mówią ludzie – ale to wszystko tylko do pewnego stopnia. Jak się będzie zachowywał na salonach? Czy to naprawdę ktoś, kto nie ulegnie urokowi władzy, pieniędzy i wpływów – na szkodę nas, obywateli? Skąd to wiedzieć?

No więc stoję nad tą płachtą papieru zadrukowaną obco brzmiącymi nazwiskami i… kogo tu wybrać? Wybieram mniejsze zło. Wybieram najciekawszy program. Wybieram deklarowane wartości, z którymi się utożsamiam. Ale entuzjazmu brak.

***

Cokolwiek nie mówić o Putinie i Łukaszence, w polityce ich krajów od wielu lat panuje zadziwiająca konsekwencja. Przedstawiamy tych panów w najczarniejszych barwach, a może oni… naprawdę działają dla dobra swoich narodów? Przynajmniej skuteczniej i z większym zdecydowaniem niż jakakolwiek „demokracja w warunkach wschodnich”.

A może pora pogodzić się z tym, że my też kulturowo należymy do „wschodu” (no dobra, „bliskiego wschodu”) i że… demokracja też nam nie służy?

***

Gdyby tak z nieba spadł taki naprawdę super fajny dyktator? Taki z zasadami, absolutnie uczciwy, świetnie wyedukowany, odważny, nieustępliwy. Totalny patriota. Podrasowany Piłsudski. Orbán 2.0.

Pogoniłby wysysające soki z naszego kraju korporacje. Rozliczyłby nierozliczone afery. Uwolniłby z urzędniczo-podatkowego gorsetu rodzimych przedsiębiorców, ale i zadbał o (autentycznie) pokrzywdzonych socjalnie. Rozwaliłby układy i układziki. Nie oglądając się na sejmy, senaty, partie, koalicje, media, związki zawodowe i kogo tam jeszcze. Zawsze spoglądałby dalej niż my wszyscy, działając dla długofalowego dobra Polski, a nie partykularnych interesów.

Ach, taki król to palce lizać! Takiemu nieskazitelnie mądremu i dobremu władcy chętnie złożę hołd i oddam się na służbę. Przy takim monarsze demokracja to krzyżówka przedszkola z poprawczakiem.

***

I tu jest pies pogrzebany. Skąd wziąć takiego dyktatora? Jaką mamy pewność, że po wprowadzeniu władzy absolutnej nie zdegeneruje się w tyrana? Że nie wytworzy wokół siebie jeszcze gorszej pajęczyny karierowiczów, podlizywaczy i oszustów? Jak potem zdjąć takiego króla z urzędu – gdy już przestanie nam odpowiadać?

Dochodzimy do podobnego „muru” jak w demokracji. Król z wyboru to król, który jedzie na pasku spragnionego rozbudowanego socjalu ludu. Król z zewnątrz, wyniesiony przez zamach stanu, to materiał na nie liczącego się z ludem autokratę.

Zostaje tylko Król z Nieba. 😉

***

A póki co, wracając do naszej rodzącej się w bólach demokracji, pora sięgnąć do klasyka: „Demokracja to najgorszy system, ale nie wymyślono nic lepszego.” (Winston Churchill)

Jakub „kubski” Cieślar

Jakub Cieślar

Jakub Cieślar

[Nie-czynny] nauczyciel historii i [nie-potwierdzony-papierem] przewodnik po Pradze. Aktualnie tłumacz i menedżer fundacji non-profit. Góral z urodzenia, mieszczuch z wyboru. Miłośnik rozmów o sensie życia.

Masz
py
ta
nie?

Dołącz do nas na facebooku!

Fajnie jest czytać ciekawe artykuły. Jeszcze fajniej być częścią grupy, która te artykuły pisze! Komentuj, dyskutuj, nie przegap nowości. Zapraszamy!