Migawki

04/12/2014

Wystawa World Press Foto. Zdjęcia wypełniają dwie sale centrum sztuki w dużym mieście. Zwiedzający podążają od fotografii do fotografii i wpatrują się w utrwalony na nich obraz świata. Ktoś
przyszedł z dzieckiem, na oko siedmioletnim. Nie chciałbym być na jego miejscu, kiedy dziecko, wskazując palcem na którąś z tych fotografii, zacznie swoje pytanie od słowa dlaczego.

***
Pakistan. W trakcie powodzi, która miała miejsce w 2010 roku, jedna piąta powierzchni kraju znalazła się pod wodą. Skutki kataklizmu dotknęły 20 milionów osób. Śmierć poniosło ponad półtora tysiąca ludzi. Na zdjęciu cień lądującego helikoptera. Ludzie walczą z podmuchem wzmaganym przez łopaty wirnika, z trudem przedzierają się przez wodę sięgającą im do piersi, by zdobyć rozdawaną przez wojsko żywność.
***
Trzęsienie ziemi na Haiti w styczniu 2011 roku. Ponad siedem stopni w skali Richtera. Według szacunkowych rachunków – ponad 220 tysięcy ofiar. Mnóstwo zdjęć. Jedno z nich utkwi w pamięci. Mężczyzna w białym kombinezonie stoi w drzwiach kostnicy. Wyrzuca zwłoki na stos martwych ciał. W kadrze uchwycono ich lot. W ruchu mężczyzny nie widać wysiłku – zwłoki są lekkie, bo to dziecko.
***
Przeludnione więzienie w Sierra Leone, nielegalne aborcje w Kenii, okaleczona afgańska kobieta. Gdzieś pośród tej makabry powinny być zdjęcia przyrodnicze i sportowe, które może dadzą chwilę wytchnienia. Są. Plamy ropy naftowej unoszące się na wodach Zatoki Meksykańskiej i bieg z przeszkodami. Zawodnik przeskakuje nad rowem z wodą. Na zdjęciu uwieczniono jego upadek – wygląda, jakby miał skręcić kark.
***
Cykl fotografii, na których ludzie odtwarzają moment, gdy w domowym zaciszu aparatem cyfrowym robią sobie zdjęcie z ręki. Zdjęcie, które potem umieścili na jednym z portali społecznościowych. Stroją miny, przybierają pozy. Tak. Naprawdę warto było dać milionom użytkowników sieci możliwość ujrzenia tych twarzy wybielonych błyskiem fleszu, nawet jeśli gości na nich lekko kretyński grymas samozadowolenia.
***
Oglądam tę relację z mojej planety i czuję się, jakbym otrzymał pocztówki z innego świata. Na tych pocztówkach świat jest najczęściej przerażający, czasem trochę żenujący. Obrazy pośrednie, choć wiem, że gdzieś je dojrzałem, zginą w tłumie, niezdolne, by wyryć się w pamięci. O tych zapamiętanych nie zdołam powiedzieć nic godnego uwagi, chociaż przez chwilę czuję potrzebę, by do relacji dodać własny komentarz. Nie dodam, bo mieszkam w dużym mieście w środku Europy, czuję się dobrze i prosto z wystawy idę zjeść obiad w restauracji. Tylko przez chwilę gryzie mnie sumienie, że to, czego nie zjem, wyrzuci się na śmietnik.

Źródło: Magazyn Studencki „Płyń Pod Prąd”, Dominik Pietrzak

Komentuj na facebooku

Masz
py
ta
nie?

Dołącz do nas na facebooku!

Fajnie jest czytać ciekawe artykuły. Jeszcze fajniej być częścią grupy, która te artykuły pisze! Komentuj, dyskutuj, nie przegap nowości. Zapraszamy!