Masturbacja (masturbacja/pornografia cz.1)

18/08/2016, Bogna Kuczyńska

Wszyscy mają z tym problem, ale nikt nie chce o tym mówić. Masturbacja i pornografia to zagadnienia, które dotyczą tego, co ukryte, intymne, a dodatkowo powiązane zwykle z poczuciem winy.

Tym bardziej warto porozmawiać o psychologicznych mechanizmach, którymi rządzą się te czynności, a także o ich moralnym i duchowym znaczeniu.

CZYM JEST MASTURBACJA?

Zacznijmy od definicji: masturbacja to samopobudzanie, prowadzące do osiągnięcia przyjemności seksualnej i orgazmu. W naszych kręgach kulturowych, dość długo uważano, że masturbacja stanowi poważne zagrożenie dla fizycznego i psychicznego zdrowia człowieka (powoduje ślepotę, padaczkę, pomieszanie zmysłów), a także jest czynem niemoralnym.

MASTURBACJA U DZIECI I MŁODZIEŻY

Obecnie uważa się, że masturbacja jest elementem rozwoju seksualnego człowieka. Pojawia się u małych dzieci, które dotykają swoich narządów płciowych i odkrywają przyjemność z tym związaną. Pierwsze zachowania tego rodzaju obserwuje się w okresie przedszkolnym (3-6 lat) – dzieci są zainteresowane różnicami w budowie anatomicznej osób różnej płci, masturbują się, są ciekawe swojego ciała.

To, co powinno zaniepokoić opiekunów w związku z masturbacją w wieku przedszkolnym, to sytuacje, gdy dziecko używa języka dorosłych do nazywania czynności seksualnych. Pomoc jest potrzeba także wtedy, gdy masturbacja wiąże się z zadawaniem sobie bólu, przymusem, złością, jest naporowa (dziecko masturbuje się przy innych, chociaż dzieci w przedszkolu się śmieją), jest uspokajaczem, przynosi ulgę.

Później następuje okres wyciszenia sfery seksualnej, by następnie powrócić w okresie dojrzewania. Wtedy już masturbacja związana jest z odczuwaniem podniecenia seksualnego i fantazji seksualnych. Zaczyna być sposobem na rozładowanie napięcia seksualnego i badania swojej seksualności.

Masturbacja jest powszechnym zjawiskiem towarzyszącym dojrzewaniu – uprawia ją około połowa dziewcząt i 90 proc. chłopców. Jeśli chodzi o osoby religijne, statystyki są niższe jedynie jeśli chodzi o kobiety.

DLACZEGO TAK, DLACZEGO NIE?

W wieku dorosłym, według statystyk do masturbacji przyznaje się więcej niż połowa mężczyzn i mniej niż połowa kobiet (73% mężczyzn, 36,8% kobiet). Osoby pytane o przyczyny masturbowania się mówiły o:

  • rozładowaniu napięcia seksualnego,
  • braku partnera,
  • osiągnięciu  przyjemności fizycznej.

Generalnie, jeśli nie ma możliwości realizowania seksualności w związku, istnieją pewne obiektywne korzyści wynikające z masturbacji, Masturbacja, a głównie doświadczany w jej wyniku orgazm, według naukowców pomaga zredukować napięcie, walczyć z bezsennością, zmniejszać ryzyko wystąpienia obniżonego nastroju, wspomóc funkcjonowanie układu odpornościowego. Za tym oddziaływaniem stoi m. in. zmiana poziomu hormonów w wyniku doświadczania seksualnej przyjemności, w tym obniżenie poziomu hormonu stresu – kortyzolu oraz produkcja wprawiających w stan zadowolenia endorfin.

Jednak, niezależnie od światopoglądu, zwraca się uwagę także na zagrożenia czy negatywne skutki masturbacji:

  • Używanie seksu i masturbacji jako regulatora nastroju, leku na trudności w pracy czy towarzyskie, stres, wstyd itp. – taka nerwicowa masturbacja staje się sposobem na  radzenie sobie z problemami czy ucieczkę od nich;
  • Wybieranie autoerotyzmu, kiedy człowiek ma możliwość realizowania potrzeb seksualnych w związku, czyli wycofanie się z relacji z drugą osobą;
  • Wytworzenie nawyku masturbacji, który realizowany jest zawsze w ten sam sposób i w tych samych okolicznościach – staje się ona rytuałem, który trzeba wypełnić, by osiągnąć satysfakcję;
  • Uprawianie masturbacji w sposób zagrażający zdrowiu lub życiu, np. z użyciem ostrych przedmiotów, z podduszaniem itp;
  • Niemożność osiągnięcia satysfakcji seksualnej w żaden inny sposób;
  • Zagrożenie uzależnienia, szczególnie w połączeniu z sięganiem po treści pornograficzne.

MASTURBACJA Z PERSPEKTYWY CHRZEŚCIJANINA

Patrząc na masturbację w kontekście chrześcijaństwa i relacji z Bogiem, musimy zadać sobie pytanie: Czy masturbacja sama w sobie jako czynność jest grzechem, czy grzechem stać się może?

Kościół przez wieki traktował masturbację jako grzech. Ale nie zapominajmy, że jako grzech traktował również sam popęd seksualny, ludzkie potrzeby seksualne i ich zaspakajanie. Seks miał służyć prokreacji a nie przyjemności.

Masturbacja jest powszechnym zjawiskiem towarzyszącym dojrzewaniu – uprawia ją około połowa dziewcząt i 90 proc. chłopców. Jeśli chodzi o osoby religijne, statystyki są niższe jedynie jeśli chodzi o kobiety.

Biblia w żadnym miejscu nie mówi o masturbacji, ale z pewnością nie dlatego, że w ówczesnym świecie była to czynność nieznana (jak np. zapłodnienie in vitro czy współczesne narkotyki). Milczenie z pewnością nie wynika też z faktu, że był to temat „tabu”. Biblia wyraźnie i bez żadnej pruderii opisuje zabronione czynności seksualne, jednak masturbacji nie wymienia. Jedyne fragmenty Pisma Świętego, na które przez lata powoływał się Kościół, to, po pierwsze, historia Onana opisana w Księdze Rodzaju – I Mojżeszowej 38,8-10. Wnioskowano z niej, że masturbacja i stosunek przerywany są grzechem, choć w gruncie rzeczy to nie rodzaj aktu seksualnego, a intencja, która za nim stała – odmowa wzbudzenia potomstwa bratu – sprowadziła na Onana Boży gniew. Drugim przytaczanym tekstem jest fragment z Ewangelii Mateusza 5, 27-32, choć on z kolei dotyczy generalnie pożądliwości i cudzołóstwa.

Dlatego też skłaniam się ku poglądom, że masturbacja jako element rozwoju seksualnego człowieka, jako sposób na leczenie zaburzeń seksualnych, jako sposób na rozładowanie napięcia seksualnego osób samotnych czy małżeństw, które są w oddaleniu od siebie, nie jest grzechem.

KIEDY MASTURBACJA STAJE SIĘ GRZECHEM?

Pismo Święte precyzyjnie definiuje okoliczności, w których masturbacja jest złem:

  • Kiedy wiąże się z grzechem umysłu – pożądaniem i fantazjowaniem (Mt.5, 28);
  • Kiedy wiąże się z utratą kontroli (List do Galacjan 5 wymienia samokontrolę jako owoc Ducha, a 1 List do Koryntian podkreśla wagę chrześcijańskiej wolności: „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę” 1 Kor. 6,12);
  • Kiedy prowadzi do postawy skoncentrowanej na sobie i na swoich potrzebach; gdy ważniejsze jest „co mogę dostać” zamiast „co mogę dać”, co skłania do wycofywania się ze związków intymnych i nastawienie się w małżeństwie na własną przyjemność zamiast rozkoszy partnera;
  • Kiedy prowadzi do postrzegania innych jako obiektów zaspokojenia, do przedmiotowego traktowania innych osób, lub gdy prowadzi do niemoralności.

W DRODZE DO DOSKONAŁOŚCI

Musimy rozumieć, że w dziedzinie seksualności, podobnie jak w innych dziedzinach życia, podlegamy naszym ludzkim pragnieniom i popędom. Nasze życie to dążenie do świętości i ideału, ale raczej nie mamy złudzeń, że osiągniemy je na tej ziemi. Póki więc jeszcze jesteśmy w drodze do nieba, gdzie staniemy się we wszystkim doskonali, potrzebujemy przyjmować Boże przebaczenie. Możemy o nie prosić zawsze, gdy upadamy, a wierzymy, że Bóg nigdy się od nas nie odwróci. Ważna jest praca nad samokontrolą, ale nie sprzyja jej pogrążanie się w samopotępieniu i wstydzie. Seks nie powinien kojarzyć się z lękiem i źródłem nieustających wyrzutów sumienia.

Podobnie proces uświęcenia w dziedzinie seksualności ujmuje Katechizm Kościoła Katolickiego (KKK 2343): „W dziedzinie czystości znane są prawa wzrostu, który dokonuje się etapami naznaczonymi niedoskonałością i dość często grzechem. Człowiek cnotliwy i czysty formuje się dzień po dniu, podejmując liczne i dobrowolne decyzje; dlatego poznaje, miłuje i czyni dobro moralne odpowiednio do etapów swojego rozwoju”.

Bogna Kuczyńska, źródło: www.nieboiziemia.pl

Artykuł jest zapisem wykładu wygłoszonego podczas konferencji Wystarczająco Dobry Seks (Warszawa 2016). 

Masz
py
ta
nie?

Dołącz do nas na facebooku!

Fajnie jest czytać ciekawe artykuły. Jeszcze fajniej być częścią grupy, która te artykuły pisze! Komentuj, dyskutuj, nie przegap nowości. Zapraszamy!