Kochana, droga jeszcze Nie-Mamo

11/07/2016, Dorota Blumczyńska

Nie zgadniesz, kto najłatwiej potrafi mnie zirytować czy zasmucić w mojej roli matki. Jest taka podgrupa ludzi, którą nie tak dawno odkryłam i w której jesteś właśnie Ty. A przecież byłaś ostatnią osobą, po której się tego spodziewałam. Ty, która jeszcze nie masz dziecka, ale zapewne byś chciała. Jesteś starszą siostrą, kuzynką, ciocią i słusznie twierdzisz, że wiesz sporo o dzieciach. Która ogarniasz tematy zdrowego żywienia i gotowania, ekologicznych kosmetyków, dobrych pampersów, dbania o siebie i samorozwoju, czytasz czasem mądre blogi i artykuły. I masz wspaniałe wyobrażenia i plany na temat tego, jak będzie wyglądała Twoja ciąża, poród i wychowanie dziecka.
Przychodzisz do mnie z tym wszystkim, mając w mojej opinii nieskończone ilości czasu, i obrzucasz światłymi uwagami, pytaniami, mądrościami Nie znając mojej rzeczywistości, próbujesz mnie ratować mówiąc mi, że powinnam ostrzej wychowywać moje dziecko, albo bardziej się o nie troszczyć. Że nie powinnam podnosić nigdy głosu, dawać słodyczy tylko suszone owoce, więcej czasu poświęcać sobie, częściej wychodzić.

Kiedyś byłam Tobą

Najgorsze jest to, że zasadniczo masz rację i że w większości się z Tobą zgadzam. Parę lat temu miałam piękne wizje, na temat tego jak to wszystko będzie wyglądać – może czasem trochę mniej idealistyczne niż Ty, ale je miałam. Też kiedyś jeszcze nie rodziłam i myślałam, że pierwszy poród w wannie w domu musi być super. Potem pojechałam do szpitala i się okazało, że potrzebuję niekończącej się ilości godzin, czopka, zastrzyku, kroplówki z oksytocyną, że odchodzą mi zielone wody, że moje dziecko jest okręcone pępowiną. A bóle porodowe naprawdę nie były porównywalne do kolki nerkowej, którą miałam w ciąży.

Kiedy byłam w ciąży i pytali mnie czy nie boję się kolek, to się śmiałam, że nie i że co tam kolki, będą to będą, a poza tym trzeba dobrze odbeknąć dziecko, dawać ewentualnie probiotyki i powinno być okej. Potem biegałam z nią na rękach po parę godzin dziennie, żeby tylko przestała tak okropnie płakać. Też kiedyś myślałam, że niemowlę to taki ktoś, kto głównie je i śpi (choć ponoć takie istnieją), że jak urodzę to w końcu mi przestanie przeszkadzać ten okropny brzuch i niespokojne nogi, i się wyśpię. I też nie sądziłam, że dostanę takiego kompletnego świra na punkcie tej małej istoty. Że będę mogła godzinami patrzeć jak śpi.

Ale potem urodziła się Łucja. Wywróciła mi wszystko do góry nogami. I okazało się, że jedne rzeczy zupełnie nie są takie, jak w mojej wyobraźni, natomiast innych po prostu – w mojej sytuacji – zwyczajnie nie da się.

Tak, zmieniłam się

Pewnie słyszałaś o tym, że w ciąży i po porodzie mózg kobiety się zmienia (więcej możesz znaleźć na blogu mataja). Mogłaś tego nie chcieć, ja też mogłam tego nie chcieć i mój mąż mógł nie chcieć, ale sorry – biologia. Mój mózg się przebudował, karmiąc dostawałam co chwilę strzały z oksytocyny – i wszystko, dosłownie wszystko się wtedy zmienia. Poza tym zmieniły się moje priorytety i pragnienia. Nie złość się na mnie, że nie chce iść wieczorem na miasto. Policz ile miesięcy ma moje dziecko, dodaj do tego co najmniej 3 ostatnie ciąży, kiedy już pęcherz nie dawał rady – i uzyskasz czas, w którym prawdopodobnie nie przespałam ani jednej nocy. Nie mów mi, że Twoja koleżanka odciągała mleko na rano i szła pić, więc ja też mam prawo się wyluzować. Zrozum, że codziennie zarywam noc i to mnie nie wyluzuje. Weź pod uwagę, że prawdopodobnie na jakiś czas stanę się domatorem. Nie wściekaj się, że opowiadam o kupach, o pierwszych uśmiechach, o tym że dziecko nie chce jeść, że nie ogarniam prania. O czym mam Ci opowiadać? Siedzę w domu, widzę głównie dziecko, nie oglądam (albo mizerne ilości) seriali ani filmów, mało czytam. Moja droga koleżanko, to dobry moment, żeby ocenić czy lubiłaś rzeczywiście MNIE, czy to jak wspólnie spędzałyśmy czas, albo moje zainteresowania. Bo jeśli nie MNIE, to pora się rozstać, bez żalu, taka kolej rzeczy.

Mam jeszcze mózg

Tak, zmienił się, ale nie zamienił w papkę. Tak wiem o większości eko-sreko nowinek, super ubrankach, wybitnych zabawkach. Wybieram. Wybieram codziennie, pod ciężką presją i uwierz mi, że zastanawiając się czy szczepić dziecko, przyłożyłam się do tego bardziej niż Ty, która go jeszcze nie ma. Bo chodzi o życie i zdrowie jej, mojej małej córeczki. Naprawdę to przemyślałam. Poważnie rozważyłam też możliwość robienia samemu serka homogenizowanego, ale nie mam na to czasu.

Dzieci są różne

To chyba najczęściej powtarzane zdanie o dzieciach na świecie. I może jedyny pewnik jaki istnieje. Moje dziecko nie jest takie samo, jak dziecko Twojej siostry, kuzynki czy przyjaciółki. I uwierz mi, że żyjąc z nim w symbiozie znam je najlepiej na świecie. Każde mrugnięcie, każdy ruch, każdy niepozorny jęk, albo słowo, mówi mi bardzo wiele. Reaguję tak jak uważam, że jest najlepiej. Jeśli je przytulam, albo przerywam rozmowę z Tobą, żeby go wysłuchać, to zaufaj mi, że to jest ważne. Jeśli za nim nie idę do pokoju, to wiem że nie zrobi sobie tam krzywdy, bo zdążyłam już o tym pomyśleć.

Moja droga koleżanko, jeszcze Nie-Mamo
Możesz być jednym z moich najcenniejszych skarbów

Możesz, ale żebym była gotowa skorzystać z Twojej niezwykłej mocy, nie możesz mnie zniechęcić. Jeśli Ci na mnie zależy, jeśli chcesz mi pomóc, musisz ważyć słowa przy moim zmęczonym brakiem snu i hormonami mózgu, przy mojej szaleńczej miłości. Musisz też wejść w mój świat, którego nie znasz i zrozumieć moją rzeczywistość. Ale możesz bardzo dużo.

Jak pomóc mamie?

Przypomnij mi, żebym spała i jadła. Przypilnuj, żeby poszła do ginekologa po sześciu tygodniach od porodu (mój mąż może na to nie wpaść 🙂 ). Zabierz moje dziecko na spacer, żebym mogła się wyspać. Podrzuć słoik rosołu. Pomóż umyć okna. Powiedz mi, że muszę koniecznie iść do fryzjera i że zostaniesz z dzieckiem. Ponoś je chwilę, żebym mogła się umyć, albo zjeść obiad z mężem (to wcale nie takie oczywiste, pierwszy wspólny zjedliśmy, gdy Łucja miała 2,5 miesiąca). Wspieraj mnie, mów mi, że sobie dobrze radzę.
Ale przede wszystkim – bądź moim oknem na świat. Opowiadaj mi wystarczająco dużo, żebym nie utknęła w świecie pieluch.

Moja droga jeszcze nie-Mamo
moje dziecko będzie małe tak bardzo krótko

Jeszcze wyjdę z Tobą na piwo albo zakupy, ale teraz muszę poświęcić czasu jemu. Jeśli ze mną to przetrwasz, jeśli postanowisz się trochę poświęcić, nasza relacja może być piękniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Jest też spora szansa, że kiedyś będę mogła Ci się odwdzięczyć.

Dorota Blumczyńska

Dorota Blumczyńska

Prywatnie żona Bartka i mama małej Łucji. Skończyła teologię w Ewangelikalnej Wyższej Szkole Teologicznej i psychologię w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. Obecnie mieszka we Wrocławiu, gdzie większość dnia poświęca na opiekę nad córką i domem. Resztki czasu próbuje przeznaczać na kontemplowanie świata i pisanie o tym. Wielbicielka przyrody, ziół i dobrych opowieści.

Masz
py
ta
nie?

Dołącz do nas na facebooku!

Fajnie jest czytać ciekawe artykuły. Jeszcze fajniej być częścią grupy, która te artykuły pisze! Komentuj, dyskutuj, nie przegap nowości. Zapraszamy!