Jak sobie (po)radzić?

21/03/2016, Dorota Blumczyńska

W psychologii powstał taki konstrukt – “radzenie sobie” (copying). Jest on akurat jednym tych, które lubię, bo jest dość prosty i bardzo dobrze przekłada się na praktykę. “Radzenie sobie” jest ni mniej, ni więcej – tym jak sobie radzimy w trudnych, stresujących czy nawet kryzysowych sytuacjach.

O strategiach i stylach

Gdybyśmy pozbierali wszystkie sposoby, dzięki którym radzimy sobie ze stresem i podzielili je na grupy, to otrzymamy prawdopodobnie coś bardzo podobnego do tego, co zostało wyodrębnione w badaniach i nazywa się “strategiami radzenia sobie ze stresem”. Takimi strategiami mogą być na przykład – walka ze stresem, zmiany w działaniu, zmiana organizacji własnej pracy, szukanie pomocy u przyjaciół, sięganie po używki, dbanie o zdrowie czy poszukiwania duchowe. Okazuje się też, ludzie mają tendencje do wybierania zazwyczaj sposobów radzenia sobie ze stresem, które można by przypisać do jeszcze węższych kategorii. Tę tendencję nazwano stylem radzenia sobie. Najczęściej mówi się o trzech takich stylach:

Styl skoncentrowany na zadaniu
czyli taki, w którym podejmujemy aktywne kroki, mające na celu zrozumienie i rozwiązanie problemu

Styl skoncentrowany na emocjach
czyli taki, w którym skupiamy się na własnych przeżyciach i podejmujemy kroki mające na celu ochronić nas przed stresem i ogólnie rzecz biorąc “lepiej się poczuć”

Styl skoncentrowany na unikaniu
czyli taki, w którym robimy wszystko, byle nie myśleć o problemie (również po to, by lepiej się poczuć, rzecz jasna).

Na ogół, gdy znajdujemy się w trudnej sytuacji, korzystamy z każdego ze stylów, ale z reguły jeden z nich wybija się na pierwszy plan.

To jak sobie (po)radzić?

Na pierwszy rzut oka zazwyczaj wydaje się, że najlepiej byłoby dla nas przyjmować styl skoncentrowany na zadaniu, jak najszybciej przeciąć węzeł gordyjski – ciach! – i po stresie. W zasadzie tak, ale powiedzmy, że… nie ma żadnego zadania. A zadania nie ma, bo problem jest nierozwiązywalny. Albo bo robimy wszystko, żeby go rozwiązać, ale nastąpi to dopiero za pół roku. Wtedy lepiej w większym stopniu skorzystać ze strategii radzenia sobie, które dotyczą emocji i naszego samopoczucia.

Natomiast unikanie problemu rzadko jest dobrym rozwiązaniem, bo odwleka tylko w czasie nieuchronną konieczność zmierzenia się z problem, a dodatkowo angażuje nas często w niszczące czynności. Z tym, że niszczące może być też nastawienie na aktywność, bo jeżeli nie ma jak rozwiązać problemu, będziemy się tylko miotać. Albo na odwrót – trzeba szybko załatwić sprawę, a my godzinami się zastanawiamy jak to zrobić, debatujemy ze znajomymi, bierzemy ciepłe kąpiele i medytujemy. Moglibyśmy już dawno pozbyć się stresu, a my próbujemy go przetrwać.

Najpierw pomyśl…

Więc może zamiast się rzucać w wir wydarzeń i dawać ponosić przyzwyczajeniom, które za nas dokonają wyboru tego, co zrobimy, gdy trzeba sobie z czymś (po)radzić, na początek usiądź. I pomyśl. Zadaj sobie kilka prostych pytań:
Czy problem można rozwiązać i jak szybko?
1 . Jeśli tak:
– czego potrzebuję do jego rozwiązania?
– kto może mi pomóc?
Rozwiązuj problem w sposób aktywny. Jeśli zajmie to dużo czasu, włącz również strategie skoncentrowane na radzeniu sobie ze stresem z punktu 2.

2. Jeśli nie:
– co się dzieje?
– co to dla mnie oznacza?
– dlaczego tak się czuję?
– kto może mnie wesprzeć?
– jak mogę poczuć się lepiej?
-jak mogę lepiej zrozumieć sytuację?
Spróbuj skupić się na zrozumieniu sytuacji i opanowaniu swojego stresu. Szczególnie w takim momencie pamiętaj, żeby dbać o swoją duchowość.

Przygotuj się na przyszłość

Bardzo możliwe, że w tej chwili nie znajdujesz się w żadnej trudnej sytuacji, mam jednak propozycję. Przygotuj się do nich. Pomyśl o swoich sposobach radzenia sobie, o tym jakie strategie najczęściej wybierasz i czy robisz to słusznie. Jeśli uświadomisz sobie czy masz skłonności do wybierania jakichś zachowań, to na pewno w przypadku następnego kryzysu dokonasz tego wyboru bardziej świadomie.

Dorota Blumczyńska

Dorota Blumczyńska

Dorota Blumczyńska

Prywatnie żona Bartka i mama małej Łucji. Skończyła teologię w Ewangelikalnej Wyższej Szkole Teologicznej i psychologię w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. Obecnie mieszka we Wrocławiu, gdzie większość dnia poświęca na opiekę nad córką i domem. Resztki czasu próbuje przeznaczać na kontemplowanie świata i pisanie o tym. Wielbicielka przyrody, ziół i dobrych opowieści.

Masz
py
ta
nie?

Dołącz do nas na facebooku!

Fajnie jest czytać ciekawe artykuły. Jeszcze fajniej być częścią grupy, która te artykuły pisze! Komentuj, dyskutuj, nie przegap nowości. Zapraszamy!