Jak się dobrze związać? Część 2.

11/05/2015, Lucyna Bujok

Lustereczko, powiedz przecie

Wiemy już,  że każdy z nas reprezentuje określony styl przywiązania, którego nauczył się w dzieciństwie, a styl ten wpływa na wiele znaczących dziedzin naszego życia, od postrzegania siebie po budowanie związków z innymi. Co zatem możemy zrobić z tą wiedzą? Myślę, że przede wszystkim powinniśmy przyjrzeć się sobie. Dzięki Bogu większość z nas, nawet jeśli nie zawsze było różowo, wykształciła bezpieczny styl przywiązania i nie musimy teraz doszukiwać się na siłę jakichś deficytów, niedostatków czy trudności, które mogłyby towarzyszyć nam na co dzień z tego tytułu. Warto jednak i tak zastanowić się właśnie nad sobą samym. Jak siebie postrzegam? Czy umiem wymienić swoje mocne i słabe strony? O co mi chodzi w życiu? Jak wyznaczam sobie cele, realizuję je, jak świętuję zwycięstwo i przeżywam porażkę? W jaki sposób wyrażam swoje potrzeby? W jaki sposób komunikuję się z bliskimi i zawieram nowe znajomości? Czego boję się w relacjach z innymi? Co sam/sama oferuję innym, a czego od nich oczekuję?

Pomyślmy o tym. Usiądźmy na chwilę w ciszy, weźmy kartkę papieru i spróbujmy opisać siebie pod takim właśnie kątem. Popatrzmy sobie w oczy w lustrze (udowodniono naukowo, że to naprawdę sprzyja autorefleksji:)), w głowie prześledźmy związki, w których jesteśmy – od tych z rodzicami po te samodzielnie budowane. Cokolwiek zrodzi nam się z tych autorefleksji – pogadajmy o tym z drugą osobą, od przyjaciela po terapeutę, jeśli zajdzie taka potrzeba. Całkiem inaczej wyglądają nasze myśli w głowie, niż jak je wypowiadamy, nazywamy, konfrontujemy w rozmowie z drugą osobą. A po co to wszystko? Po to, żeby wiedzieć, z czym ja sama wchodzę w potencjalny związek. Jaka jest moja historia, czego się boję, czego się nauczyłam bądź nie nauczyłam w dzieciństwie, czego oczekuję, jak wyrażam troskę, jaka jestem! Oczywiście dopiero będąc w jakimkolwiek związku dowiadujemy się o sobie wielu rzeczy, dopiero w konfrontacji z drugą osobą okazuje się, co w nas siedzi, jednak to, czego sami wcześniej się o sobie dowiemy, to bezcenny materiał na start. Nie tylko możemy wtedy szukać „tej właściwej osoby”, ale już możemy pracować nad tym, żeby tą właściwą osobą się stawać.

Blisko od początku

A teraz coś dla przyszłych rodziców. Istnieje coś takiego jak „rodzicielstwo bliskości”. Jest to koncepcja opieki i wychowania dziecka fajnie opisana w książce Williama i Marthy Sears (Księga Rodzicielstwa Bliskości  William i Martha Sears, wyd. Mamania, Warszawa 2013). Niby to nic nowego, niby powrót do korzeni, do tego, jak to kiedyś jeszcze żyjąc w plemionach ludzie wychowywali swoje dzieci, a jednak rzuca nowe światło na tę sferę naszego życia. Koncepcja ta zakłada, że istnieją pewne narzędzia, dzięki którym możemy budować bliskość z dzieckiem od samego początku i tym samym budować bezpieczny styl przywiązania, który maluszek weźmie ze sobą na całe życie, a korzyści z tego są nieocenione!

Narzędzia te są nazwane filarami rodzicielstwa bliskości, a są nimi: bycie blisko od porodu (czasem oznacza to walkę z systemem opieki lekarskiej, jednak dzidziuś powinien być przy mamie lub tacie od początku!), karmienie piersią (poza wszystkimi znanymi już plusami jest to dodatkowo niezły trening umiejętności odpowiadania na sygnały wysyłane przez dziecko, poznawania się), noszenie dziecka przy sobie (np. w chuście), spanie przy dziecku (tak właśnie!), słuchanie płaczu swojego dziecka (płacz to język niemowlęcia, a nie manipulacja!), zachowywanie równowagi i wyznaczanie granic (dla zdrowia małżeństwa, rodziny, swojego własnego) i wystrzeganie się trenerów dzieci ( „daj mu się wypłakać!”, „rozpuścisz ją tym ciągłym noszeniem!” itp….). Polecam książkę wszystkim zainteresowanym, bo warto zastanowić się nad tym, w jaki sposób możemy od początku budować  bezcenną bliskość z naszym dzieckiem. Jednak w każdym momencie życia możemy o tę bliskość walczyć, choć im później, tym może być trudniej.

Rodzic Doskonały

Zastanawiając się nad stylami przywiązania, nietrudno jest popaść w osądzanie czy ocenianie rodziców. W końcu to głównie przez ich zachowanie więź buduje się nieprawidłowo. Trzeba by tu rozważyć nie tylko samo zachowanie czy osobowość rodziców, ale dostępność jakiejkolwiek pomocy, wiedzę, wsparcie, które otrzymują lub nie w tym trudnym zadaniu, jakim jest opieka i wychowanie dziecka, jak również to, z jakich rodzin pochodzą i czego sami doświadczyli bądź nie w dzieciństwie. Kto sam jeszcze nie jest rodzicem, nie do końca może pojąć złożoność i trudność tego tematu. Idąc dalej – to, jak postrzegamy swoich rodziców, szczególnie ojca często wpływa na postrzeganie Boga, który przecież nazywany jest Ojcem. Patrzenie na Boga przez pryzmat naszego ziemskiego ojca lub matki, może nam namieszać w głowach. Każdy z nas ma inne doświadczenia związane ze swoimi rodzicami, a jednak Bóg jest jeden i wciąż ten sam, nie zmienia się. Próbujemy to pojąć naszymi ziemskimi głowami, oddzielić rozum od emocji, jednak to niemożliwe, bo On nie jest z tego świata!

Mimo że pojęcie rodzica opieramy o nasze prywatne odczucia, doświadczenia bądź też oczekiwania, Bóg jako Ojciec jest całkowicie niezależny i jest ponad wszelkie nasze myśli czy uczucia. A jakim jest Rodzicem? „Pozostanę ten sam aż do waszej starości i aż do lat sędziwych będę was nosił; Ja to uczyniłem i Ja będę nosił, i Ja będę dźwigał i ratował. (…) Czy kobieta może zapomnieć o swoim niemowlęciu i nie zlitować się nad dziecięciem swojego łona? A choćby i one zapomniały, jednak Ja ciebie nie zapomnę. Oto na moich dłoniach wyrysowałem cię, twoje mury stoją mi zawsze przed oczyma.” Księga Izajasza 46:4, 49:15-16; „Ja jestem dobry pasterz. Dobry pasterz życie swoje kładzie za owce. (…) I ja daję im żywot wieczny, i nie giną na wieki, i nikt nie wydrze ich z ręki mojej.” Ewangelia Jana 10:11,28. To tylko namiastka tego, co o Bogu mówi nam Biblia. Co najlepsze – wiara zmienia te czytane słowa w rzeczywistość. Bóg nie tylko jest i chce być dla nas Rodzicem Doskonałym, ale też uzdalnia nas, żeby być dla swoich dzieci rodzicami wystarczająco dobrymi. Wiążąc z Nim swoje życie, możemy być pewni, że On poprowadzi związki, które daje nam zawierać, pomoże w wyborze i do końca będzie je nosił. Tylko z Jego pomocą możemy dobrze się związać.

Lucyna Bujok

Lucyna Bujok

Lucyna Bujok

Niespokojnie kontemplująca życie żona i mama dwójki, z wykształcenia psycholog, z Bożej łaski - Jego dziecko.

Masz
py
ta
nie?

Dołącz do nas na facebooku!

Fajnie jest czytać ciekawe artykuły. Jeszcze fajniej być częścią grupy, która te artykuły pisze! Komentuj, dyskutuj, nie przegap nowości. Zapraszamy!