Jak poradzić sobie z wolnym czasem?

15/01/2015

Często zastanawiamy się nad sensem tego, co robimy. Czy żyjąc w określony sposób, nie zatracamy tego, co naprawdę ważne. Poświęcamy czas na pracę i obowiązki, ale czy to właśnie jest sensem życia, którego każdy poszukuje?

Marcin, student IV roku ekonomii na Uniwersytecie Gdańskim, jak sam o sobie mówi, jest osobą wszechstronną. Zajmuje się wszystkim, co go interesuje i, co ważniejsze, poświęca temu cały swój czas. Na pierwszym roku wstąpił do koła naukowego. Dzięki wielkiemu zaangażowaniu, szybko otrzymał funkcję sekretarza. Od tamtej pory wszystko pozostaje na jego głowie. Dodatkowo, tuż po pierwszej sesji, rozpoczął staż w regionalnej gazecie. – Mimo że nie mam z tego nic poza doświadczeniem, jestem w redakcji do dzisiaj – mówi Marcin.

Jak na prawdziwego studenta przystało, wkrótce musiał również poszukać pracy. Wykłady, obowiązki w kole i redakcji wyjątkowo szczelnie zajmowały całe dnie. Znalazł pracę na weekendy w sklepie spożywczym. Pojęcie czasu wolnego w jego słowniku nie istnieje. Teraz, jeżeli chce się z kimś umówić na spotkanie, to albo opuszcza zajęcia, albo wraca w środku nocy. Czy, żyjąc w taki sposób, można być szczęśliwym? – Oczywiście! Robię to, co lubię, choć czasem ma to swojej wady – odpowiada.

Satysfakcja z pracy

Według badań CBOS ponad 30 procent Polaków deklaruje zdecydowane zmniejszenie w ostatnich latach ilości posiadanego wolnego czasu. Dodatkowo prawie 60 procent dorabia sobie w weekendy. Najliczniejszą grupą wskazującą taką odpowiedź są, oczywiście, studenci. Jednak, jak myślą nieliczni, nauka kiedyś się kończy i wtedy przychodzi czas wolności. Nic bardziej mylnego! Główny powód zmieszania się ilości wolnego czasu to podjęta praca, która jest naturalnym następstwem długiego studiowania.

Tak więc zawiodą się ci, którzy po otrzymaniu dyplomu liczą na długie wakacje. Jednak mimo tych mało optymistycznych perspektyw, poziom ogólnej satysfakcji z życia Polaków od
ponad 10 lat stale rośnie. Czy to nie paradoks? Z jednej strony narzekamy na brak czasu, by po chwili cieszyć się z tego. Czy mamy tak naprawdę czas dla siebie?

Powrót do domu

Monika, studentka IV roku matematyki na Politechnice Łódzkiej, dobrze wie, co jest w życiu ważne. A przynajmniej tak o sobie mówi. Na początku studiów razem z koleżanką z pokoju zapisały się do fundacji prowadzonej przez jednego z profesorów. Zbierała pieniądze na jedzenie i lekarstwa dla dzieci w Afryce. Dodatkowo jeszcze od czasów licealnych uczestniczyła w spotkaniach oazy. Jako wzorowa córka, na każdy weekend wracała do rodzinnego domu. – Lubiłam swoje zajęcia. Dzięki nim czułam się dobrze – opowiada Monika.

Jednak studenckie realia zmusiły ją do zmiany sposobów spędzania wolnego czasu. Podjęła pracę, a przy okazji zapisała się na kurs języka francuskiego. Po pewnym czasie jej życie bardzo się zmieniło. Choć kariera rozwijała się imponująco, przyjaźnie przestały mieć znaczenie, a i w domu nie gościła już tak często. Będąc u rodziny na świętach, usłyszała kilka mocnych słów: Córeczko, co się z tobą stało? Nie poznaję ciebie. Zawsze troszczyłaś się o innych, a teraz myślisz wyłącznie o sobie. Po powrocie do Łodzi nie mogła się odnaleźć. Płakała każdej nocy. – W jednym dniu postanowiłam zmienić swoje życie – mówi. Zrezygnowała z pracy i zgłosiła się jako wolontariuszka do hospicjum. Na nowo zawiązała przyjaźnie. – Znów czuję, że robię coś ważnego – wyznaje.

Nowe wartości?

Często zastanawiamy się nad sensem tego, co robimy. Czy to, czym zajmujemy się na co dzień, nie przysłania nam tego, co jest naprawdę w życiu ważne? Są to dylematy, z którymi każdy sam musi się uporać. Sposób wykorzystania wolnego czasu jest pochodną wartości i osobistych aspiracji. Jednak często zbyt szybko zapominamy o swoich prawdziwych potrzebach i planach. Według badań CBOS najczęściej wolny czas spędzamy przed telewizorem, a najmniejszą jego część poświęcamy na kulturę i życie duchowe. Czy to jest znak naszych czasów? Ludzie dzielą swoje życie na pracę i liczne obowiązki, gubiąc przy tym to, co najważniejsze. Codzienne błahe sprawy odbierają chęci na cokolwiek innego. Uciekamy przed bliskimi i zamykamy się na własne potrzeby. Ale czy to jest sens życia, którego każdy poszukuje?

Kariera ponad wszystko

Aneta, studentka III roku bankowości na SGGW, jeszcze jakiś czas temu z trudem znajdowała wolną chwilę w swoim kalendarzu. Dobrze wiedziała, że po studiach sam dyplom nie wystarczy. Dlatego odbywała po dwa staże w miesiącu, chodziła na kursy języków obcych, a w weekendy pracowała. Jej życie układało się bardzo schematycznie, a każdy dzień wyglądał podobnie. Pobudka skoro świt i powrót po zmierzchu. W tym czasie oparciem dla niej był chłopak – Łukasz. – Wyrozumiały i ciepły, tylko dzięki niemu jeszcze normalnie funkcjonowałam – wspomina.

Często rozmawiali o wyjazdach i wspólnych wyjściach, ale zazwyczaj kończyło się na niczym, bo przecież Aneta nie miała na to czasu. W ciągu dnia nie mieli zbyt wielu okazji do spotkań, dlatego częściej rozmawiali przez telefon niż twarzą w twarz. Wszystko układało się idealnie. Aneta małymi kroczkami realizowała swoje życiowe plany, a w dodatku miała kochanego chłopaka. Jednak wkrótce czar prysł i Łukasz postawił ultimatum: albo on, albo kariera. Wybrała to drugie. – Chłopaka zdążę jeszcze znaleźć, a kariery za mnie nikt nie zrobi – mówi.

Źródło: Magazyn Studencki „Płyń Pod Prąd”, Tomasz Zdunek

Komentuj na facebooku

Masz
py
ta
nie?

Dołącz do nas na facebooku!

Fajnie jest czytać ciekawe artykuły. Jeszcze fajniej być częścią grupy, która te artykuły pisze! Komentuj, dyskutuj, nie przegap nowości. Zapraszamy!