Gender w łonie matki

12/02/2015

Zmiany w mózgu dziecka, prowadzące do zachowania zależnego od płci biologicznej przebiegają we wczesnych etapach życia płodowego. Proces „nawracania” na bezpłciowość trzeba zacząć jeszcze wcześniej!

„Zwolennicy teorii o istnieniu płci społeczno-kulturowej jako wyniku opresyjnego działania tradycji i stereotypu muszą wziąć głęboki oddech. Najnowsze wyniki badań University of Exeter i King’s College London wskazują, że zmiany w mózgu dziecka, prowadzące potem do zależnego od płci biologicznej zachowania i odmiennej wrażliwości na niektóre choroby przebiegają już we wczesnych etapach życia płodowego. Ooops. Wygląda na to, że proces „nawracania” na bezpłciowość trzeba zacząć jeszcze wcześniej, niż wam się wydawało” – pisze Grzegorz Jasiński.

Czasopismo „Genome Research” opisuje badania prowadzone na około 200 zamrożonych próbkach mózgu embrionów i płodów dzieci w wieku od 23 do 184 dni po zapłodnieniu. Po odpowiednim procesie przygotowania, z każdej z próbek izolowano materiał DNA, który następnie poddawano analizie. To na jej podstawie ustalano płeć dziecka i poziom zmian jakie na tym etapie rozwoju dokonały się już w jego genomie.

Badania koncentrowały się na zmianach epigenetycznych, które bez mutacji DNA wpływają na ekspresję niektórych genów prowadząc w ten sposób do różnic w rozwoju mózgu. „Wyniki badań wykazały znaczną liczbę różnic między mózgami chłopców i dziewczynek, odmienności, które można interpretować jako przyczynę zależnych od płci różnic w zachowaniu, czy funkcjonowaniu mózgu” – pisze Jasiński.

Jeden z autorów badań, profesor Jonathan Mill z University of Exeter, podkreśla, że okres płodowy jest czasem wyjątkowej plastyczności mózgu, bo tworzące się wtedy struktury decydują o naszym późniejszym życiu. Istotne zmiany poziomu metylacji dostrzeżono w ok. 7 procent przypadkach badanych genów. Naukowcy są przekonani, że mogą one też mieć kluczowe znaczenie w przypadku zależnych od płci zaburzeń mózgu, takich jak autyzm.

Autor artykułu zwraca też uwagę, na wyniki opublikowanych w ubiegłym tygodniu badań norweskich naukowców wykazujące, że te różnice między chłopcem a dziewczynką pozostają w człowieku nawet w sytuacji, gdy jest on poddawany intensywnej równościowej resocjalizacji.

Jasiński pisze swój tekst w odniesieniu do debat nad konwencją o przeciwdziałaniu przemocy. „Ostatni zaciąg do koalicji, zakrojony na równie wielką skalę i równie moralny, jak budowa katarskiej drużyny szczypiornistów, zmierza do tego, by ów bubel nie tylko prawny, ale przede wszystkim intelektualny dopchnąć kolanem za wszelką cenę. Nie dlatego, że jest w naszym kraju potrzebny, czy choćby nawet nieszkodliwy, ale po to by pani premier mogła się przed zamieszanym w jego promocję establishmentem pochwalić skutecznością” – podkreśla.

„Nikt tu oczywiście z nikim merytorycznie nie dyskutuje, formułowane przez wiele środowisk w tym Kościół katolicki obawy co do skutków wprowadzenia w życie postanowień konwencji są przykrywane na przemian rechotem szyderców i piskiem „antyprzemocowych” działaczek. A przecież nikt, kto zadał sobie trud przeczytania tych 48 stron druku, nie może mieć złudzeń, że to instrument tylko i wyłącznie ideologiczny. Pełno w nim propagandowego mambo jumbo o potrzebie tworzenia struktur, finansowania komitetów, nadzorowania, sprawdzania, edukowania. I owszem także wykorzeniania tradycji, która jest tej przemocy źródłem” – zauważa Grzegorz Jasiński.

Żródło: Ra/ Interia.pl

Komentuj na facebooku

Masz
py
ta
nie?

Dołącz do nas na facebooku!

Fajnie jest czytać ciekawe artykuły. Jeszcze fajniej być częścią grupy, która te artykuły pisze! Komentuj, dyskutuj, nie przegap nowości. Zapraszamy!