Gdzie dwóch się bije i na tym korzysta

01/06/2015, Lucyna Bujok

Kłótnie, konflikty, sprzeczki to nieodłączne i naturalne części naszego życia, relacji, związków. Nie trzeba się ich bać na wyrost, nie można wciąż ich unikać, ale też nie należy ich bez istotnego powodu prowokować:)

Kłócąc się pokazujemy, że nam zależy, ponieważ gdyby dany człowiek czy sprawa byłyby nam obojętne, nie angażowalibyśmy w stosunku do nich silniejszych emocji. Im bliżej z kimś jesteśmy, tym konflikty są trudniejsze, cięższej wagi i więcej nas kosztują. Inaczej sprzeczamy się z kolegą z pracy, inaczej z siostrą/bratem, a jeszcze inaczej z mężem/żoną. Stosujemy różne uniki, kiedy próbujemy się wymknąć konfrontacji z drugą osobą, od świadomego wyjścia z trzaśnięciem drzwiami po nieuświadomione mechanizmy obronne, które każdy z nas ma w swoim repertuarze zachowań. Często boimy się emocji towarzyszących konfliktom, zapominając, że są one tak samo ważne i potrzebne, jak te zwyczajowo zwane pozytywnymi. Kłótnia jest swego rodzaju kryzysem, który uświadamia nam, że coś jest nie tak i należy coś z tym zrobić. Jest więc doskonałą, choć trudną i nieprzyjemną okazją do konstruktywnych zmian, które pozwolą nam po prostu lepiej ze sobą żyć.

Jak to zrobić?

Bill i Lynne Hybels w swojej książce „Więzy i więzi” (Wydawnictwo Esprit, Kraków 2010) opisują kroki w sposobie rozwiązywania konfliktów małżeńskich. Myślę, że przy odpowiednich modyfikacjach kroki te mogą być pomocne w każdego rodzaju konfliktach międzyludzkich. Zatem przyjrzyjmy się im:

  1. Modlitwa

Nie można zrobić nic lepszego, niż na samym początku modlić się w kwestii konfliktu. Modlitwa nie tylko skutecznie zmniejsza rozmiar problemu, ale też daje przestrzeń na zadanie Bogu i sobie pytań: Czy to nie ja jestem tutaj problemem? Czy moje zachowanie na pewno było w porządku? Czy nie zaogniam całej sytuacji, czy nie ulegam grzechowi? Często podczas kłótni usilnie próbujemy wyjąć źdźbło z oka bliskiej osoby, nie wiedząc, że w naszym tkwi cała belka. Chcąc rozwiązać konflikt musimy być pewni, że podchodzimy do tego w duchu pojednania.

  1. Zaplanowanie formalnej konferencji pokojowej

Brzmi dumnie, jednak to naprawdę ważne, aby zadbać o spokojne, niespieszne okoliczności, w których para może bezpośrednio stawić czoła problemowi. A to wszystko musi odbyć się tak szybko, jak to możliwe, żeby nad tym gniewem nie zaszło słońce! (patrz: Efezjan 4:26)

  1. Afirmacja

Skoro chcemy rozwiązać konflikt, to znaczy, że zależy nam na naszym związku. Zatem powiedzmy to sobie na początku – „Kocham cię i chcę pracować nad naszym małżeństwem, nad tym konkretnym problemem”. Afirmacja łagodzi siłę konfliktu i powstrzymuje przed wycofaniem się na pozycje defensywne, jest wstępem do konstruktywnej rozmowy.

  1. Skłonność do brania winy na siebie

Ale tej realnej. Nie obarczamy się winą, której autorami nie jesteśmy, ale w pełni akceptujemy to, co sami zmajstrowaliśmy.

  1. Wyraź krzywdę zamiast wrogości

I tutaj cytat z książki: „Większość ludzi porusza ból kogoś innego, więc ujawnienie urazy może zbudować most porozumienia i współczucia. Natomiast dawanie upustu wrogości wysadza mosty, ponieważ ludzie czują się zniechęceni gniewnymi atakami. Kiedy ktoś atakuje, naszą naturalną reakcją jest kontratak.” Uraza może szybko przekształcić się w gniew, dlatego „pokojowe rozmowy” nie mogą czekać. Gniew to uczucie wtórne, za którym zawsze coś stoi i trzeba to coś zidentyfikować, nazwać i wyrazić. Prowadzenie rejestru uraz i krzywd, których doznaliśmy to doskonałe warunki do hodowania wrogości i gniewu.

  1. Wyrażaj się otwarcie

Nie aluzjami, półsłówkami, bo ten drugi ma się domyślić. Przyznawanie się do swoich myśli i uczuć nie zawsze jest proste, ale jest konieczne, żeby móc jasno, zrozumiale i konkretnie je wyrazić (a bez tego niczego nie naprawimy!).

  1. Mów czuję

„Czuję się przytłoczona ilością obowiązków domowych. ”, „Czuję się sfrustrowany naszą sytuacją finansową. ” – w komunikacie wychodzimy od siebie, od „ja”, a nie od „ty” –  „Nie pomagasz mi dostatecznie w domu”, „Nie potrafisz gospodarować pieniędzmi”.

  1. Unikaj zawsze i nigdy

Musimy wypowiadać się precyzyjnie, realistycznie, wiarygodnie. Myśląc w ten sposób zdania typu: „Nigdy nie przychodzisz do domu na czas!”, „Zawsze zapominasz o wyłączeniu światła!” naprawdę tracą sens.

  1. Mam pomysł!

Wymieniona na początku modlitwa ma nieocenione znaczenie, ponieważ często w jej trakcie Bóg daje nam pomysły do rozwiązania konfliktu. Możemy je nawet zapisać i przyjść z nimi na „pokojowe rozmowy”, pamiętając jednak, że są one punktem wyjścia do wspólnych ustaleń. Rozmawiamy, bo chcemy coś zmienić w naszym związku, skupiamy się na rozwiązaniach, omawiamy je, dostosowujemy, szukamy alternatyw, wcielamy je w życie, a jeśli znowu coś pójdzie nie tak – szukamy i rozmawiamy dalej!

W tym wszystkim musimy starać się, żeby nie zaburzyć całego „procesu pokojowego”. Różne emocje, myśli, wspomnienia, nieprzepracowane dotąd krzywdy i urazy mogą chcieć dojść do głosu w sposób gwałtowny, dlatego też musimy trzymać je na wodzy. Jeśli sami nie dajemy sobie rady z rozwiązaniem konfliktu, zwróćmy się do zaufanych przyjaciół. Jeśli to nie pomoże – szukajmy pomocy u profesjonalisty – duszpasterza, doradcy, psychologa.

Jedno jest pewne – warto robić wszystko, żeby przezwyciężać konflikty, konstruktywnie je rozwiązywać, wychodzić z kryzysu silniejszymi i bliższymi sobie. Dosłownie dzięki Bogu „sznur potrójny nie tak szybko się zerwie!” (Kaznodziei Salomona 4:12).

Lucyna Bujok

Lucyna Bujok

Lucyna Bujok

Niespokojnie kontemplująca życie żona i mama dwójki, z wykształcenia psycholog, z Bożej łaski - Jego dziecko.

Masz
py
ta
nie?

Dołącz do nas na facebooku!

Fajnie jest czytać ciekawe artykuły. Jeszcze fajniej być częścią grupy, która te artykuły pisze! Komentuj, dyskutuj, nie przegap nowości. Zapraszamy!