Dziecko w szpitalu – prawa pacjenta

08/01/2016, Dorota Blumczyńska

Trafiłam z moją dwuletnią córeczką do szpitala. Choć nie było to moje pierwsze zderzenie ze szpitalną rzeczywistością, muszę przyznać, że najtrudniejsze. Zdaję sobie sprawę, że szpital szpitalowi nie równy, że wszystkich lekarzy i pielęgniarek do jednego worka wrzucić nie można.
Z mojego doświadczenia wynika jednak, że często w szpitalach panuje atmosfera podobna bardziej do więzienia, niż do miejsca, w którym moglibyśmy zdrowieć. Nagminne jest wtrącanie się przez personel w niemal wszystkie dziedziny życia, ocenianie pacjentów – również w sprawach nie dotyczących sfery medycznej. Pielęgniarki z jakiegoś powodu zdają się znać na wszystkim i chętnie niepytane poinformują nas, że za dużo używamy komputera, źle wychowujemy dziecko albo nosimy brzydkie buty. Lekarze natomiast często są niedostępni i aroganccy bardzo niechętnie i skąpo udzielają informacji. Dodatkowo pacjent – albo matka pacjenta, sprowadzany jest przez personel szpitala (chcący czy nie chcący) do kogoś w rodzaju niegrzecznego dziecka albo osoby upośledzonej – wszystko od sposobu podawania informacji, przez wydawane dyspozycje aż po sposób komunikacji (zwroty niby na pani, niby na ty, kochanieńka, mówienie w trzeciej osobie) daje nam do zrozumienia, że nie jesteśmy równą im osobą.

Niestety często właśnie w takiej atmosferze przychodzi nam zapewnianie opieki i wsparcia swojemu dziecku, co i tak nie jest łatwe, gdy martwimy się jego zdrowiem. Dlatego postanowiłam przypomnieć o tym jakie prawa mamy jako pacjent (czy jego opiekun) podczas pobytu w szpitalu.

Masz prawo do wglądu w dokumentację dziecka i informacji

Bywa tak, że w trakcie obchodu lekarz zadaje parę pytań, następnie wydaje polecenia pielęgniarce i wychodzi. Nasze ewentualne pytania mogą być zbywane, ponieważ śpieszy się do następnego pacjenta.

Masz jednak prawo dokładnie wiedzieć, co się dzieje z Twoim dzieckiem. Jaka jest diagnoza, jakie zalecenia, jakie leki będą podawane. Masz prawo obejrzeć wyniki badań. Jeśli lekarz nie kwapi się, żeby odpowiadać na Twoje pytania podczas obchodu, możesz udać się do dyżurki, kiedy będzie miał czas i poprosić o pokazanie wyników, wytłumaczenie co one oznaczają, wypytać o stosowane leczenie. Uzbrój się w cierpliwość, bo niektórzy lekarze potrzebują, żeby zadać im kilka pytań, zanim udzielą merytorycznej odpowiedzi. Proś o wyjaśnienie, kiedy nie rozumiesz terminów, których lekarz używa. Możesz też pytać pielęgniarki kiedy podają lek, co to i jak działa.

Masz prawo nie zgodzić się na jakiś element leczenia lub niektóre badania

Tu sprawa jest trudniejsza – istotnie masz prawo. Jednak przeciwstawiając się lekarzowi, powinieneś być pewien, że to odpowiednia decyzja podjęta dla dobra dziecka, a nie kierowana na przykład lękiem, że badanie będzie dla niego nieprzyjemne albo że dziecko będzie płakać. A takie lęki pojawiają się bardzo łatwo, kiedy nasze maleństwo leży umęczone gorączką i osłabione, po kilku już przeżyciach, których nie można zaliczyć do przyjemnych. Nie mogąc walczyć z chorobą, chcielibyśmy uchronić je przed wszystkimi dodatkowymi nieprzyjemnościami, pojawiają się myśli – może to usg nie jest znowu takie konieczne, a ono się znowu zdenerwuje? Dlatego zanim zakwestionujemy decyzję lekarza, warto poważnie się zastanowić co nami kieruje, czy jesteśmy pewni, że mamy rację, a najlepiej skonsultować się z kimś komu ufamy i kto jest specjalistą w danej dziedzinie (nie mam tu na myśli naszej mamy ;)). Jeśli jednak będziesz przekonany, że część leczenia Ci nie odpowiada, pamiętaj, że nie jesteś zobligowany do tego, że poddać mu dziecko.

Masz prawo wyjść ze szpitala kiedy chcesz

Jakkolwiek jest to ryzykowna decyzja, bo czasem ciężko potem zostać ponownie przyjętym, gdyby coś się działo, istnieją sytuacje, kiedy warto jednak skorzystać z tego prawa. Należy wówczas poprosić lekarza, żeby przygotował nam wypis i odbyć niekoniecznie przyjemną rozmowę o powodach i skutkach naszej decyzji. Ja wypisałam moje dziecko wcześniej, ponieważ w jej pokoju umieszczono dziecko chore na grypę jelitową i bałam się, że zostanie zarażona. Aczkolwiek sytuacja była jednoznaczna, decyzję i tak skonsultowałam ze znajomym pediatrą.

Możesz korzystać z własnych leków i suplementów

Oczywiście trzeba o tym poinformować lekarza, aby stosowane przez nas środki nie przeszkadzały w leczeniu. Jednak jeśli dziecko dostaje antybiotyk, a zapomniano mu podać probiotyków, nie ma powodu dla którego nie miałbyś samemu tego zrobić. Może być też tak, że niektóre rzeczy są podawane w sposób, który jest trudny do przyjęcia dla Twojego dziecka – na przykład probiotyki w formie kapsułki. Z pewnością możesz uzgodnić zamianę ich na probiotyki do ssania czy w kroplach, które kupisz samemu.

Nie musisz stosować się do każdego zalecenia

Do szpitala przychodzimy po pomoc medyczną, ale dostajemy też w nim dużo więcej zaleceń, które nie są związane z medycyną. Mimo panującej tam atmosfery, dalej jesteśmy wolnymi ludźmi i o ile nie naruszamy przestrzeni innych osób i ogólnych zasad szpitala, nie musimy się stosować do każdej uwagi pielęgniarki czy salowej. Nie musimy ubierać dziecku grubszego swetra, możemy leżeć na poduszce ułożonej, tak jak nam się podoba, możemy czytać książkę o 2 w nocy, wywietrzyć sobie pokój, czy napić się kawy o 20. Może to oczywiste, ale w rzeczywistości szpitalnej, bywa tak, że próbuje nam się narzucać nawet takie drobnostki.

Nie musisz zgadzać się na wtrącanie w Twoje życie

Ponad dwa lata temu przestraszona i zapłakana leżałam na patologii ciąży. Przyjechałam do szpitala późnym wieczorem i mąż nie mógł ze mną posiedzieć, było po kolacji i do jedzenia miałam tylko batoniki z automatu. Pewna pani pielęgniarka zrobiła mi swojej herbaty i siedziała ze mną ponad dwie godziny w nocy, rozmawiając o życiu, rodzinach i o tym, jak fajnie będzie kiedy już urodzę oraz zapewniając, że rano obchód ma ordynator, który jest bardzo dobrym lekarzem. Nie pamiętam jej twarzy, ale nigdy nie zapomnę ciepłego dotyku jej drobnej dłoni.

Panie pracujące w szpitalu mogą być dla nas dużym wsparciem i pomocą, często chętnie z nami porozmawiają. Niestety równocześnie są przyzwyczajone, że mogą rozmawiać ze wszystkimi o wszystkim, dosadnie wyrażając przy tym swoje zdanie. Ta strona medalu ujawnia się szczególnie, kiedy jesteśmy z dzieckiem i niektóre pielęgniarki nagle stają się ekspertami od wychowania i dbania o dzieci. Uwagi, które dostałam podczas ostatniego pobytu były w ogromnej części bądź to wścibskie, bądź bardzo niemiłe, osądzające i krzywdzące. Pobyt w szpitalu z dzieckiem, kiedy i tak jesteśmy mocno zdenerwowani i powinniśmy wszystkie siły kierować na wspieranie przestraszonego maleństwa, jest najgorszym momentem do wysłuchiwania tego typu uwag. Więc dla dobra nie tylko swoich nerwów, ale też własnego dziecka, możemy poinformować panią, że przekracza swoje kompetencje i że nie życzymy sobie takich uwag. To samo tyczy się sposobu w jaki personal szpitala odnosi się do naszego dziecka.

Dobre relacje z personelem

Pamiętaj, że są to ludzie wykonujący ciężką pracę i jeśli możemy staraj się ją im ułatwić. Okazywanie szacunku, uśmiech i podziękowanie salowej za wyniesienie śmieci czy pielęgniarce za przyniesienie leków, nic nie kosztuje, a na pewno polepsza atmosferę. Nawet jeśli z czymś się nie zgadzasz lub nie podoba CI się jakieś zachowanie, staraj się przekazać to z szacunkiem dla drugiej osoby. Nawet podchodząc do sprawy czysto egoistycznie – Tobie też będzie łatwiej, jeśli nie poobrażasz obsługujących Cię ludzi. Pamiętaj też, że ludzie pracujący w szpitalu, mają za zadanie pomagać pacjentom i nie są Twoimi wrogami, a z błahego powodu możesz wyładować na nich agresję, którą wywoła w Tobie choroba dziecka.

Pamiętając o tych wszystkich rzeczach, łatwiej poradzić sobie w nie zawsze przyjaznej atmosferze szpitala i skupić się na dziecku, które potrzebuje naszej pomocy.

W załączniku link do strony Ministerstwa Zdrowia, z zebranymi prawami pacjenta: http://www.mz.gov.pl/leczenie/prawa-pacjenta

Dorota Blumczyńska

Dorota Blumczyńska

Dorota Blumczyńska

Prywatnie żona Bartka i mama małej Łucji. Skończyła teologię w Ewangelikalnej Wyższej Szkole Teologicznej i psychologię w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. Obecnie mieszka we Wrocławiu, gdzie większość dnia poświęca na opiekę nad córką i domem. Resztki czasu próbuje przeznaczać na kontemplowanie świata i pisanie o tym. Wielbicielka przyrody, ziół i dobrych opowieści.

Masz
py
ta
nie?

Dołącz do nas na facebooku!

Fajnie jest czytać ciekawe artykuły. Jeszcze fajniej być częścią grupy, która te artykuły pisze! Komentuj, dyskutuj, nie przegap nowości. Zapraszamy!