Dziecko w szpitalu – jak ułatwić mu pobyt?

26/01/2016, Dorota Blumczyńska

Pobyt w szpitalu nie należy do najprzyjemniejszych dla nikogo, a co dopiero dla małego dziecka. W dzisiejszym artykule zebrałam kilka rad i pomysłów, jak najłatwiej przebrnąć przez ten trudny czas, choć mam nadzieję, że nie będziecie mieli okazji z nich skorzystać 🙂

Rozmawiaj z dzieckiem o tym, co się dzieje

1) Tłumacz dziecku, co się będzie działo i dlaczego, najlepiej krótko przed zabiegiem czy badaniem (jeśli zrobimy to za wcześnie, dziecko może niepotrzebnie długo przeżywać czekającą go nieprzyjemność). Wyjaśnij maleństwu prosto i treściwie – teraz pani założy Ci wenflon, na początek to nieprzyjemne, ale potem nie będziesz go czuć. Przyda się, bo nie będzie Cię trzeba za każdym razem ukłuć, przy dawaniu lekarstwa. Powszechnym zwyczajem wśród osób dokonujących przykrych zabiegów jest uparte podkreślanie, że “nie będzie bolało” w momencie, gdy jest wręcz przeciwnie. Moim zdaniem lepiej uprzedzić dziecko, że coś zaboli i powiedzieć, że przestanie, i że da sobie z tym radę , niż kłamać. Szczególnie, że w tym wypadku kłamstwo ma wyjątkowo krótkie nogi i zaowocuje tym, że przy każdym następnym zabiegu (nawet bezbolesnym) nasze dziecko będzie przerażone.

2) Rozmawiaj o emocjach i daj znać, że je rozumiesz. Wiem, że się boisz. Wiem, że chciałbyś iść do domu, ja też, ale musimy jeszcze chwilę zostać. Nie możemy dziecka uchronić przed wszystkimi nieprzyjemnymi emocjami, ale możemy z nim współodczuwać i być może staną się one wtedy trochę lżejsze.

3) Wysłuchuj skarg dziecka i zawsze mu wierz. Może się to spotkać ze złym odbiorem ze strony personelu, może sprawić, że podejmiesz niepotrzebne kroki, bo dziecko przesadzało, ale w tym momencie bardziej niż kiedykolwiek ono potrzebuje być pewnym, że staniesz po jego stronie i że mu pomożesz. Rozmawiając o tym, co się dzieje, możesz pomóc dziecku dookreślić sytuację i zrozumieć, że trochę przesadza. Kiedy dziecko skarży się na ból, zapytaj jak bardzo go boli (możesz użyć skali), kiedy będzie utrzymywało że najbardziej na świecie zapytaj czy bardziej niż zapalenie ucha, stłuczenie kolana albo coś innego co ostatnio przeżyło. Może okazać się, że jednak nie tak bardzo i maluch się uspokoi. Kiedy mojej córce zaczęto podawać kroplówkę mocno się rozpłakała, ale bała się mówić przy pielęgniarce. Zapytałam czy ją boli, wtedy pielęgniarka zaczęła głośno i szybko mówić, że nie boli i że dziecko przesadza, ale nie zwracałam uwagi na nią, tylko nachyliłam się do dziecka. Boli? Trochę. Swędzi? Trochę. Jest zimne i nieprzyjemne, tak? Tak, bardzo zimne, nie chcę tego. Wytłumaczyłam jej, że zawsze tak jest na początku, przez krótką chwilkę i zaraz nie będzie już tak mocno tego czuła, bo ręka się przyzwyczai, a potem poprosiłam, żeby chwilkę poczekała. Płacz ustał, jak ręką odjął. Trwało to może pół minuty, a wygrałyśmy nie tylko ciszę, ale przede wszystkim moja córka dostała komunikat, że jestem przy niej i troszczę się.

4) Pamiętaj też, że szpitalną rzeczywistość można pomóc zrozumieć dziecku odwołując się do postaci z bajek, które zna (odcinek “Świnki Peppy”, kiedy Pedro Kucyk był w szpitalu albo “Franklin i przyjaciele”, gdy miał uraz skorupki). Dostępnych jest też mnóstwo książeczek o pobycie w szpitalu przeznaczonych do czytania w takich sytuacjach.

Rozmawiaj z dzieckiem (jeszcze więcej) o wszystkim innym

Nie dajcie się przytłoczyć miejscem, w którym jesteście. Mimo że warto dziecku tłumaczyć wszystko, tak długo aż zrozumie, lepiej rozmawiać jak najwięcej o innych rzeczach. Możecie wspominać wakacje, albo planować następne. Rozmawiać o marzeniach. O tym co zrobicie, kiedy już wrócicie do domu (uwaga – bardzo małe dzieci na ogół nie potrafią odwlekać przyjemność i mogą chcieć natychmiast wyjść do domu, w takim wypadku lepiej odwoływać się rzeczy bardziej przesuniętych w czasie).

Stwórz dziecku przyjazne otoczenie

Jest masa drobiazgów, dzięki którym możemy pomóc dziecku czuć bezpieczniej i bardziej swojsko w szpitalnej sali. Dobrze sprawdzą się ulubione zabawki i książeczki, szczególnie jakiś pluszak, którego można przytulić podczas zabiegów. Warto jest też zabrać z domu poduszkę i kocyk, małe dzieci spokojniej śpią czując zapach domu. Pozwól dziecku chodzić ubranym w wygodne i lekkie, oraz ulubione ubranie, nie musi wyglądać, jak podczas uroczystej kolacji. Jeśli szykuje się dłuższy pobyt, można stopniowo upiększać salę, przywiązać wstążeczki do łóżka, przyklejać obrazki, które wspólnie namalowaliście – wszystko, co tylko podpowie wam wasza kreatywność.

Zaczaruj szpitalny świat

Dzieci mają bogatą wyobraźnię i z tego daru warto skorzystać, żeby upiększyć miejsce, które go otacza. Wymyślcie zabawne nazwy dla szpitalnych sprzętów, tak aby stały się mniej groźne. Dla nas stojak na kroplówkę był żyrafą – moje dziecko bez trudu podchwyciło ten pomysł i potem wołało: “Zobacz mamo, jedzie moja żyrafa, jest piękna i ma nawet ogonek”- mimo zbliżającej się parogodzinnej kroplówki. Wymaga to trochę wysiłku, ale naprawdę warto. Możecie też wymyślać historie o ludziach i pomieszczeniach w szpitalu, nadawać szczególne znaczenie wydarzeniom z rutyny szpitalnej, robić sobie wycieczki na herbatę albo nawet nadawać (miłe) przezwiska personelowi. Dzięki wyobraźni będzie trochę tak, jakby w burej rzeczywistości zaświeciło trochę słońca.

Rytuały

Zwyczaje i rytuały są czymś, co wszędzie gdzie się nie znajdziemy daje poczucie bezpieczeństwa. W szpitalnym rygorze wstawania o szóstej i dziwnych pór posiłków; podczas, gdy osłabione dziecko dużo śpi, ciężko jest zachować normalny rytm. Nie mówiąc już o wielu naszych zwyczajach, których nie jesteśmy w stanie stosować w szpitalu. Warto jednak postarać się, nawet w zmienionej formie, przenieść tak dużo domowych rytuałów ile się nam uda. Jeśli czytasz dziecku do snu, rób to też w szpitalu. Jeśli o jakiejś porze oglądacie bajki, spróbuj tak zorganizować pobyt, żeby było to możliwe – można nawet kupić dodatkowy jednorazowy internet do komputera czy telefonu, tak żeby były to ulubione bajki dziecka i żebyś nie byli skazani na system szpitalnej telewizji, w którym możemy zobaczyć wyłącznie teletubisie. Jeśli rytuały obejmują inną osobę, można przenieść je w czasie tak, żeby dziecko mogło je odbywać w trakcie wizyty – na przykład wieczorne czytanie z tatą stanie się popołudniowym. Jeśli dziecko śpi przy świetle, możesz przecież przywieźć małą lampkę. Możecie też dodać swoje nowe, szpitalne zwyczaje, jak poobiednie rysowanie albo spacer po schodach. Takie elementy rutyny nie tylko urozmaicą Wam pobyt i pomogą zabić czas, ale stworzą więcej poczucia bezpieczeństwa dziecku.

Stale okazuj wsparcie

Zapewniaj dziecko o swojej miłości i że będziesz mu towarzyszył. Przytulaj je i głaskaj. Doceniaj jego odwagę i cierpliwość. Spraw, żeby czuło, że nieważne co się dzieje, jesteś przy nim.

Dbaj o siebie

Stres i zmęczenie, nie ułatwiają nam postawionego przed nami trudnego zadania, dziecko jest bardziej marudne niż zwykle, a my musimy okazać mu jeszcze więcej cierpliwości niż zwykle. W miarę możliwości, staraj się zadbać również o siebie, żebyś miał siłę podołać sytuacji. Staraj się jak najwięcej spać. Jedz normalne posiłki. Staraj się wyjść na chwilę na spacer- nawet po parkingu, kiedy ktoś przyjdzie w odwiedziny do dziecka.Staraj się kontrolować własne emocje i lęki, tak żeby nie zjadały Ciebie i Twojego dziecka.

Nie taki wilk straszny…

Mamy z moją córeczką zwyczaj robienia sobie wspólnego “selfie”, kiedy choruje. Ostatnie z nich mnie uderzyło i wywołało zabawny wniosek – mama dziecka, które nie je od trzech dni wygląda gorzej od niego. To normalne dla nas – rodziców, drżąc o zdrowie naszego malucha, równocześnie zamartwiamy się jak zniesie pobyt i różne nieprzyjemne zabiegi. Ale na pocieszenie – mając to doświadczenie już (szczęśliwie) za sobą, mogą powiedzieć, że dziecko znosi szpital lepiej niż sobie to wyobrażamy, szczególnie jeśli otaczamy je czułą opieką. Okazuje się nagle, że zakładanie wenflonów, badania i kroplówki, nie są aż tak traumatyczne, jak obawiałyśmy się już od paru godzin, jeszcze zanim w ogóle wyszliśmy z domu. Dzieci są naprawdę dzielne i sobie dobrze radzą. Jedna pielęgniarka powiedziała mi, że wszystkie mamy są zdziwione, że aż tak dobrze. Uwierzyłam jej, a Wy – jeśli będziecie musieli jechać kiedyś do szpitala ze swoim maleństwem – weźcie głęboki oddech, uwierzcie mi i spróbujcie być choć w połowie tak dzielni, jak będzie potem wasze dziecko 🙂

Dorota Blumczyńska

Dorota Blumczyńska

Dorota Blumczyńska

Prywatnie żona Bartka i mama małej Łucji. Skończyła teologię w Ewangelikalnej Wyższej Szkole Teologicznej i psychologię w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. Obecnie mieszka we Wrocławiu, gdzie większość dnia poświęca na opiekę nad córką i domem. Resztki czasu próbuje przeznaczać na kontemplowanie świata i pisanie o tym. Wielbicielka przyrody, ziół i dobrych opowieści.

Masz
py
ta
nie?

Dołącz do nas na facebooku!

Fajnie jest czytać ciekawe artykuły. Jeszcze fajniej być częścią grupy, która te artykuły pisze! Komentuj, dyskutuj, nie przegap nowości. Zapraszamy!