Dlaczego kłamię?

09/10/2015, Lucyna Bujok

Kłamię, gdy chcę uniknąć kary. Nabroiłam i wymykam się konsekwencjom. Manipuluję faktami dla swych cnych i niecnych celów. Czasem tylko w ten sposób mogę coś ugrać, wygrać czy pomyślnie sprawować pieczę nad swymi ściśle tajnymi interesami. Zdarza się, że skłamię, gdy chcę uratować kogoś innego przed karą i w tej nieudolnej formie mu dopomóc. Wystawiam na próbę swoją odpowiedzialność.

Kłamię, jeśli chcę być postrzegana w odpowiedni sposób. Wyeksponować atrybuty, zatuszować mankamenty, zafałszować niechlubne przeszłości, wykrzyczeć obiecujący potencjał. Poddać komuś myśli na mój temat, powiązać z adekwatnymi uczuciami i voilà! Konstruuję sobie świat i siebie w tym świecie według własnego uznania, zapotrzebowania, według marzeń i lęków, aspiracji i niechęci. Autoprezentacja, ważna rzecz.

Kłamię, żeby ochronić swoją prywatność, dać się poznać w stopniu, o którym sama zadecyduję, wycofać się z twierdzeń, które chcę pozostawić tajnymi. Kombinuję, żeby uniknąć niezręcznej sytuacji, zbyt ciężkiej atmosfery, pomysłu, z którym mi nie po drodze, planu krzyżującego moje zamiary. Wymiguję się naprędce zmyślonymi wymówkami lub z fantazją współuczestniczę w sprawach, które powinny mi być obce.

Kłamię dla pozornej ochrony siebie. Dla ochrony własnej integralności, poczucia kontroli, zachowania równowagi. Pozornie. Wolę nie wiedzieć i nie widzieć, bo prościej mi żyć złudzeniami, odpowiednio przefiltrowane iluzje ułatwiają mi codzienność. Wybieram niemyślenie, bo wygodniej trwać w nabytych czy odziedziczonych przekonaniach, nieraz już tłumaczyłam sobie świat na nowo, dosyć tego wysiłku poznawczego. Zakłamuję i wypieram emocje, z którymi nie umiem sobie poradzić, które nie pozwalają mi racjonalnie funkcjonować, które rozbijają mnie.

Kłamię w sytuacjach codziennych, tą formą również komunikuję. Kłamię, a nieraz wymaga to wielkiego zaangażowania intelektualnego, jak również demaskuję kłamstwa innych, mam do tego odkryte narzędzia i wrodzoną intuicję, choć skuteczność całego przedsięwzięcia bywa niewielka. Czasem robi się z tego dziwny taniec – kłamstwo prowadzi kłamstwo, podejrzenia kręcą piruety, a partnerom tej przedziwnej interakcji taka forma współistnienia w tej chwili z przeróżnych powodów odpowiada. Na szczęście, podobno, z reguły najpierw domniemywam prawdomówność, a więc niewinność mojego rozmówcy. Mimo że na wszelkie próby zdemaskowania moich zamierzonych fałszywości jestem wyczulona nad miarę, łatwo mi wpaść w ten wykopany dołek, zdradzić mnie może szczegół fizjologiczny czy strategiczny – Napoleonem w dziedzinie kłamstwa jest mało kto.

Kłamię świadomie i nieświadomie. Nadmuchuję ten balon, wiedząc, jak łatwo może pęknąć. Ten tryb włącza mi się podświadomie, kiedy racjonalnie nie zdążę zareagować na sytuację. Kłamię, uprzednio przemyślawszy strategię i taktykę tego zagrania i kłamię w pośpiechu, „na żywca”, z głupoty. Kłamię zdrowo i kłamię patologicznie. Oszukuję siebie i innych. I jestem oszukiwana, bo świat wmawia mi kłamstwa na każdy, każdy (!) temat. Szukając własnej tożsamości w tej pokrętnej rzeczywistości, nietrudno dać się im złapać.

Kłamię, bo jestem grzeszna. „Z obfitości serca mówią usta” (Ew. Mateusza 12:34), a moje serce wciąż wybiera, czym będzie się karmić i napełniać. Jest jedno antidotum na tę okropną przypadłość, której autorem jest sam szatan – Jezus, czyli Prawda. I nie tworząc teraz żadnych wskazówek ani moralnych inspiracji, jestem pewna, że gdybym po prostu częściej o Nim myślała, tym bardziej moje życie byłoby wiarygodne i przejrzyste.

Lucyna Bujok, źródło:  www.warto.cme.org.pl.

Lucyna Bujok

Lucyna Bujok

Niespokojnie kontemplująca życie żona i mama dwójki, z wykształcenia psycholog, z Bożej łaski - Jego dziecko.

Masz
py
ta
nie?

Dołącz do nas na facebooku!

Fajnie jest czytać ciekawe artykuły. Jeszcze fajniej być częścią grupy, która te artykuły pisze! Komentuj, dyskutuj, nie przegap nowości. Zapraszamy!