Depresja – choroba duszy

23/04/2015, Izabela Karwan

Według statystyki Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) depresja zajmuje obecnie czwarte miejsce wśród najpoważniejszych problemów zdrowotnych na świecie i dotyka około 10 procent populacji. Przewiduje się, że do 2020r. choroba ta zajmie 2 miejsce, tuż za chorobami układu krążenia (niedokrwienną serca).

Przerażające dane a skuteczność leczenia

Eksperci wskazują, że u 40-80% pacjentów cierpiących na ciężką depresję pojawiają się myśli samobójcze, z czego 20-60% podejmuje próby odebrania sobie życia, a około 15% się to udaje. W zeszłym roku w Polsce stwierdzono prawie 6 tysięcy przypadków prób samobójczych, z których ponad 4 tysiące zakończyły się zgonem. WHO podaje, że każdego roku z własnej ręki ginie prawie milion osób, a to oznacza, że codziennie świat odnotowuje blisko 3 tysiące takich przypadków. Bardziej obrazowo: co czterdzieści sekund gdzieś na świecie zabija się człowiek (jak czytamy na portalach natemat.pl i bezdepresji.pl).

Jak możemy pomóc tym, którzy zmagają się z tą chorobą? Z jednej strony mamy możliwość skorzystania z pomocy psychologa, w cięższych stanach depresyjnych z pomocy psychiatry. Wielu znawców tematu wskazuje, że szczególnie istotne jest znaczenie najbliższego otoczenia, rodziny i przyjaciół, którzy powinni wspierać proces terapeutyczny. Jak najbardziej powinniśmy korzystać z pomocy fachowców. Zastanawia mnie jednak inna rzecz.. Czy w tym naszym pędzącym świecie znajdziemy czas na to, by dostrzec że my lub ktoś z naszych bliskich cierpi na tę chorobę. Wielu z nas ma świadomość, że piętno związane z „etykietą” wariata – do czego często się to sprowadza – zamyka ludziom drzwi do wyleczenia.

Obserwując otaczający nas świat nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to wszystko nie działa. Przykładem może być sławny i powszechnie lubiany aktor Robin Williams, który sam nie tak dawno popełnił samobójstwo. Cierpiał na depresję, podjął leczenie odwykowe, bo był uzależniony od alkoholu i narkotyków (o czym można przeczytać na wielu stronach internetowych). Z ludzkiej perspektywy wydaje się, że miał wszystko.. Rodzinę, sławę, pieniądze, uznanie milionów, powołał nawet fundację, która wspierała młodych utalentowanych ludzi.. Przed swoją śmiercią w krótkim filmiku przestrzegał innych ludzi przed popełnieniem samobójstwa, mówiąc: „Pamiętajcie, że samobójstwo to trwałe rozwiązanie przejściowych problemów.”

Bądź przeciętny, będziesz zdrowy

Dlaczego to nie działa?? Myślę, że to nie działa, ponieważ nie budujemy relacji. Nasi bliscy, którzy powinni wiedzieć o nas najwięcej, często dowiadują się o różnych rzeczach z tablicy facebookowej lub z wpisów na forach. Funkcjonuje jakiś dziwny trend, że musisz być silny, niezależny, wykreowany na miarę XXI wieku, dostosowanym do postępu technologicznego, multifunkcyjny, człowiekiem z wysoko podniesioną głową, który nie ma problemów, a jedynie sukcesy zarówno w sferze rodzinnej jak i zawodowej. Nikogo przecież nie zainteresuje przeciętniak..
Ci, którzy odważą się „być przeciętniakiem” i będą gotowi zmierzyć się ze swoimi słabościami, z pewnością chętnie posłuchają słów Jezusa, który mówił, że przyszedł do tych, co źle się mają, bo to chorzy potrzebują lekarza. On przyszedł właśnie do ludzi, którzy są gotowi powiedzieć Bogu o swoich zmaganiach, niedostatkach, grzechach i upadkach. On zna każdego człowieka i wie jak pomóc. Każdy z nas podejmuje wybór.. Możemy udawać, że jesteśmy twardzielami, którzy wszystko sami załatwią i rozwiążą każdy problem. Możemy nadal sobie wmawiać, że świetnie radzimy sobie ze wszystkim i nikogo nie potrzebujemy.

Mamy również możliwość dokonania innego wyboru. Depresja jest tylko definicją stanu ducha, którego „gniecie” ciężar różnych trosk i trudności. Eksperci mówią, że to zaburzenie psychiczne, ale moim zdaniem jest to przede wszystkim choroba duszy. Fachowcy na tyle ile potrafią zajmują się psychiką, objawami choroby, ale prawdziwym źródłem choroby jest chore serce- chora dusza, którą może uleczyć najznakomitszy z lekarzy.

Każdy z nas może przyjść do Jezusa, bo jego pragnieniem jest relacja z ludźmi, uwolnienie ich i uleczenie obolałej duszy. On mówił, że przyszedł właśnie do takich jak ja i Ty- do tych, którzy mają świadomość, że nie muszą przed nim udawać kogoś kim nie jesteśmy, nie musimy (jak to niekiedy robimy przed innymi ludźmi) zakładać masek i radośnie się uśmiechać kiedy jest nam źle. W jego obecności, w relacji z nim możemy być tacy jacy jesteśmy, ze wszystkimi swoimi atutami i wadami. On chce mieć z nami relację. To jest prawdziwe źródło ukojenia, pokoju i nadziei jakiej potrzebuje każdy z nas na te niespokojne dni. Tego życzę z całego serca nam wszystkim.

Izabela Karwan

Masz
py
ta
nie?

Dołącz do nas na facebooku!

Fajnie jest czytać ciekawe artykuły. Jeszcze fajniej być częścią grupy, która te artykuły pisze! Komentuj, dyskutuj, nie przegap nowości. Zapraszamy!