Co udostępnisz w roku 2017?

10/01/2017, Dorota Blumczyńska

Znowu będzie o facebooku – może taka przypadłość matki siedzącej w domu z dzieckiem, dla której, bądź co bądź, to główna płaszczyzna kontaktu ze światem. Niemal codziennie przeglądam swojego facebooka. Porównując z poprzednimi latami coraz mniej chyba, żeby dowiedzieć się co się dzieje u moich znajomych.

Coraz więcej za to widzę na nim jedzenia, wiadomości, porad zdrowotnych, próśb o pomoc i innych bardziej lub mniej przydatnych rzeczy. Ponieważ nie mam telewizora, a w portale informacyjne zaglądam dopiero, kiedy zauważę, że “coś się dzieje”, mogę chyba śmiało przyznać, że facebook stał się jednym z moich głównych mediów informacyjnych. Tworzony przez sieć moich znajomych (i ich znajomych), zawiera spojrzenia z wielu różnych stron, informacje prawdziwe, częściowo zmanipulowane albo zupełne bzdury. Pewnie nie jestem w tym jedyna. Dlatego tak ważne i tak bardzo zależne od nas wszystkich jest, co tam się znajdzie.

Od jakiegoś czasu sama w uczestniczę w tworzeniu tej przestrzeni, w sposób trochę bardziej rozbudowany niż dotychczas. Za sprawą pisania artykułów, jak teraz, prowadzenia bloga i fanpage’a i udostępniając od czasu do czasu na własnej facebookowej ścianie rzeczy, które uważam za wartościowe. Z nadzieją, że ktoś przeczyta, kogoś coś zainspiruje, coś zmieni w czyimś życiu.

Wpływ na otaczający świat

Pewnie zapytani czy chcielibyście mieć jakikolwiek wpływ na to, co Was otacza powiedzielibyście, że tak, ale w zasadzie to nie bardzo się da. Sęk w tym, że przy użyciu tych nowych narzędzi jakimi są portale społecznościowe da się o wiele łatwiej niż kiedyś. Nie raz bywałam zaskoczona jakie szerokie kręgi zataczały różne informacje, petycje, prośby o pomoc, dzięki takim portalom. A nawet jeśli, cenisz sobie prywatność i blokujesz treści, tak żeby widzieli je tylko znajomi, czy nie jest wygodne, że możesz przekazać coś wartościowego parudziesięciu czy nawet paruset osobom na raz wpisując to w jednym miejscu? Może więc publikowanie rzeczy na facebooku jest całkiem przydatne? Pozwala na wywieranie na świat wpływu, może nie silniejszego, niż w osobistym kontakcie, ale na pewno o wiele większym zasięgu?

Jak można dobrze wykorzystywać facebooka?

 

  • Pomaganie innym – wiele pojawia się próśb o pomoc, ja najczęściej widzę prośby o wpłaty dla chorych osób. W pewnym sensie już się na nie uniewrażliwiam, bo nie jestem w stanie pomóc wszystkim przecież. Ale bywa, że ktoś potrzebuje rady, albo szuka ubrań, bo komuś innemu spalił się dom. Przed świętami widziałam sporo spontanicznych akcji podejmowanych przez moich znajomych, żeby dla sąsiada, pani poznanej w aptece czy dziecka z parku zoorganizować bardziej świąteczną atmosferę, pomóc im w trudnej sytuacji życiowej. Facebook jest więc doskonałą przestrzenią, która może nas mobilizować do zachowań prospołecznych. Mało tego, sami możemy rozpoczynać takie akcje, jeśli widzimy, że ktoś znajduje się w potrzebie.

 

  • Dzielenie się wartościowymi odkryciami – czytasz doskonałą książkę albo artykuł, które otwierają Ci na coś oczy, oglądasz wspaniały film albo napotykasz przepiękną grafikę czy zdjęcia. I co z tym robisz? Na ogół nic, prawda? Albo mówisz swojej najbliższej osobie czy przesyłasz do jednego przyjaciela. A przecież wystarczy trzy kliknięcia, żeby Twoi facebookowi znajomi też mieli dostęp do Twojego odkrycia! Przy okazji egoistyczne dodam, że dzielenie się takimi odkryciami jest również formą pomocy dla twórców tego, co Cię ujęło. Z własnego doświadczenia wiem, że bywa tak, że w pocie czoła “produkuję” jakiś tekst, żeby potem zorientować się, że widziało go 30 osób. Udostępniając treści ludzi publikujących rzeczy za darmo w Internecie, które uznajesz za wartościowe, okazujesz tym samym wdzięczność za pracę, którą włożyli i pomagasz im dotrzeć do większej ilości osób.

 

  • Przedstawianie swojego światopoglądu – jak często w zabieganym świecie masz czas rozmawiać z ludźmi o rzeczach naprawdę ważnych? Ile rzeczy ogranicza Cię, oprócz czasu? Często podczas spotkań jest nieodpowiedni moment albo nastrój, często nie wiesz czy możesz sobie pozwolić na wchodzenie w głęboką rozmowę. Z facebookiem jest inaczej. Ty publikujesz, ale de facto to odbiorca zdecyduje, czy będzie chciał czytać/oglądać, to co zamieściłeś. Jeden wrzuci śmieszne koty, drugi będzie zbierał podpisy pod tym, żeby nie rozwiązywano schroniska dla zwierząt, trzeci nawoływał do marszu w obronie tego czy tamtego, a Ty co udostępnisz?

Kilka uwag odnośnie publikowania treści

 

  • Nie zostań spamerem. Nikt nie lubi spamerów, naprawdę. Udostępniaj 20 najlepszych artykułów na świecie dziennie, a masz gwarancję, że już po tygodniu nikt nie zajrzy do ani jednego. Mało tego, stracisz ⅓ znajomych, a pozostała połowa ukryje Cię, tak żeby nie widzieć co publikujesz.

 

  • Nie publikuj o 2 w nocy. Normalni ludzie wtedy śpią. 🙂

 

  • Uwolnij się od pokusy autoprezentacji. Mamy świadomośc, że każda rzecz, którą udostępniamy na swoim profilu, mówi coś o nas. Mało tego, jeśli już coś publikujemy, szukamy poklasku. Tymczasem zamiast milionów lajków i serduszek, napotyka nas często to, że nasz post przechodzi niezauważony, a kiedy indziej wdajemy się przypadkiem we wrogą dyskusję na pięćset komentarzy. Żeby zamieszczać treści w Internecie trzeba zapomnieć o dostawaniu wspaniałych ocen, ale też o możliwości dostania negatywnej reakcji zwrotnej. Trzeba myśleć o tym, czy to, co udostępniam jest wartościowe i przydatne dla innych, a nie o tym jak zareagują.

Kiedy już skończysz klikać

Miałam dzisiaj bardzo ważne pytanie. Co udostępnisz w tym roku? Co pokażesz innym ludziom o świecie, o sobie samym? Komu i jak pomożesz? To wszystko jest istotne. Ale to ciągle tylko facebook, tylko wirtualna rzeczywistość. W której szczodrze rozdając swoje lajki lub dezaprobatę, możemy zapomnieć, że jeszcze niczego tak naprawdę nie dokonaliśmy. Więc kiedy już skończysz klikać… Przelej naprawdę pieniądze na to dziecko chore na raka, którego profil udostępniłeś, obejrzyj film, którego zwiastun zamieściłeś, podejmij to wyzwanie nie jedzenia cukru, robienia stu brzuszków dziennie czy czytania miliona książek w roku, w którym rzekomo uczestniczysz. Żyj naprawdę, a facebooka używaj po godzinach 🙂

Dorota Blumczyńska

Dorota Blumczyńska

Prywatnie żona Bartka i mama małej Łucji. Skończyła teologię w Ewangelikalnej Wyższej Szkole Teologicznej i psychologię w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. Obecnie mieszka we Wrocławiu, gdzie większość dnia poświęca na opiekę nad córką i domem. Resztki czasu próbuje przeznaczać na kontemplowanie świata i pisanie o tym. Wielbicielka przyrody, ziół i dobrych opowieści.

Masz
py
ta
nie?

Dołącz do nas na facebooku!

Fajnie jest czytać ciekawe artykuły. Jeszcze fajniej być częścią grupy, która te artykuły pisze! Komentuj, dyskutuj, nie przegap nowości. Zapraszamy!