Brexit a sprawa polska

12/07/2016, Jakub Cieślar

Istnieją studia historyczne na chyba wszystkie możliwe warianty tematu „X a sprawa polska” (Napoleon a sprawa polska, Plemiona Górnego Konga a sprawa polska, itp.)

Cóż, niedawno Brytyjczycy sprezentowali nam zupełnie świeżą okazję do histo-dywagacji. Pora na „Brexit a sprawa polska”.

***

Wynik referendum z 23 czerwca 2016 stawia więcej znaków zapytania niż daje odpowiedzi. Zbierzmy je w punkty.

  • Czy referendum obliguje rząd brytyjski do rozpoczęcia procedury odrywania się od Unii? [Teoretycznie, nie.]
  • Czy jest szansa na powtórzenie referendum? [Jest, ale chyba mało realna.]
  • Czy exit Wielkiej Brytanii doprowadzi do jej wewnętrznego rozpadu – secesja Szkocji, Irlandii Północnej, może nawet Londynu? [Pojawiają się takie głosy.]
  • Czy exit Wielkiej Brytanii spowoduje efekt domina w Unii (kolejne państwa zgłoszą chęć oderwania się od Brukseli)? [Niewątpliwie zwolennicy takiej opcji w poszczególnych krajach złapali wiatr w żagle.]
  • Czy UE bez UK zamieni się niedługo w super-państwo? [Nie da się ukryć, że pewni niemieccy i francuscy politycy zacierają na tę myśl ręce.]
  • Czy cała ta sprawa to ustawka zakulisowych elit polityczno-finansowych? [Niczego nie da się wykluczyć.]

Ok, załóżmy, że Wielka Brytania (albo tylko Anglia) rzeczywiście wychodzi z UE. Co dalej z Unią? I co to oznacza dla Polski? Rozpatrzmy dwa warianty.

Unia zamienia się stopniowo w super-państwo.

Cóż, niektórzy dowodzą, że już się nim stała. Komisja Europejska poczyna sobie coraz śmielej w kwestii narzucania krajom członkowskim różnych rozwiązań.

Ale oczywiście, bez marudzącej Brytanii sprawy nabiorą tempa. Wspólna armia, obligatoryjne Euro, itd.

Czy już się mamy bać? A może nie jest to taka przerażająca perspektywa? Jeśli nie będą się zanadto wtrącać w sprawy sumienia… Po prostu staniemy się znaczącym województwem w wielkim, silnym państwie. Może jak już będziemy naprawdę jednolitym politycznie tworem, „obce” korporacje przestaną się tak panoszyć, no bo w końcu będziemy sami swoi?

Niekoniecznie musi być tak pięknie. Gdy integracja się rozpędzi, łatwo jej nie zatrzymasz. Będą się wtrącać w nasze prawa. Będą się narzucać w kwestiach światopoglądowych. Mogą dyktować dobre rozwiązania, których potrzebujemy, a których sami nie umiemy wdrożyć. Ale mogą (to łagodne określenie) narzucać niedobre rozwiązania, zabójcze dla nas pod każdym, w tym moralnym i duchowym, względem.

Unia stopniowo się rozpada.

Niemożliwe? Historia niekoniecznie toczy się nieuchronnie w stronę jakiejś ogólnoświatowej, nijakiej, politycznej ameby. Kilka państw dogadało się, że chcą robić coś razem, teraz jedno mówi „wypadam z gry”. No big deal.

Światem dalej rządzi twarda gra interesów. Owszem, globalizacja zaprowadziła nas w nowe rejony, ale nie wymazała zdolności dokonywania rachunku zysków i strat.

Może jak skończy się strumień unijnych dotacji i na nas przyjdzie pora, by włączyć przycisk EXIT? Może tak naprawdę całe te dotacje nie były aż tyle warte? Może pora zdjąć wszystkie maski i przyznać, że Bruksela to jedna wielka „ścieranina” partykularnych interesów, gdzie każdy myśli tylko o sobie i gdzie karty rozdają najsilniejsi?

Zostawmy unię gospodarczą, pozbądźmy się unii politycznej. Jak pójdziemy w ślady Brytyjczyków, za nami podążą następni. Dał nam przykład Nigel Farage, jak zwyciężać mamy.

Nie żeby nie było na tej ścieżce żadnych niebezpieczeństw. Gdy nacjonalistyczne nastroje się rozpędzą, łatwo ich nie zatrzymasz. Nikt nie powiedział, że rok 1914 czy 1939 nie może się powtórzyć.

***

To co wybieramy, Euro-kołchoz czy Euro-wojenki?

A może wciąż jest możliwa… Euro-normalność?

Jakub Cieślar

Jakub Cieślar

[Nie-czynny] nauczyciel historii i [nie-potwierdzony-papierem] przewodnik po Pradze. Aktualnie tłumacz i menedżer fundacji non-profit. Góral z urodzenia, mieszczuch z wyboru. Miłośnik rozmów o sensie życia.

Masz
py
ta
nie?

Dołącz do nas na facebooku!

Fajnie jest czytać ciekawe artykuły. Jeszcze fajniej być częścią grupy, która te artykuły pisze! Komentuj, dyskutuj, nie przegap nowości. Zapraszamy!